Goa. Złote wybrzeże

Autor tekstu: , Data publikacji:

Nasz korespondent Tom Otley odwiedził indyjski region Goa, który od ponad 30 lat jest jednym z najpopularniejszych kierunków wśród turystów szukających niezapomnianego wypoczynku.

Spacerując wzdłuż plaży Mobor Beach w Goa Południowym, nietrudno zrozumieć, dlaczego ten fragment wybrzeża zachodnich Indii przyciąga tak wielu turystów z całego świata. Tutejsze hotele, takie jak Leela, Holiday Inn oraz obiekty lokalnych marek, stoją niedaleko od linii brzegowej, jakby schowane za wysokimi drzewami, a nieliczne bary na plaży, takie jak Mike’s Beach Shack czy Vernon’s Betty’s, to jedynie tymczasowe konstrukcje, które budowane są tuż przed rozpoczęciem sezonu ze sklejki i ozdabiane drewnem wyrzuconym przez morze. Poza tym Goa posiada to, czego brakuje wielu innym regionom: szerokie piaszczyste plaże, bogatą ofertę rodzinnych kurortów z wyższej i niższej półki, a także przyjemny, ciepły klimat z orzeźwiającymi morskimi bryzami.

Między dwoma flagami zawieszonymi na wysokich masztach siedzą znudzeni ratownicy, a plaża powoli zapełnia się indyjskimi turystami, którzy przybyli tu na obchody święta Dussehra, znanego także pod nazwą Vijayadashimi. Kobiety w tradycyjnych strojach pstrykają zdjęcia swoim pociechom, pluskającym się w morzu, a brzuchaci mężczyźni stoją po kolana w wodzie z butelkami piwa i przyglądają się zachodowi słońca.

Najpiękniejsze plaże

Zagraniczni turyści odkryli Goa w połowie ubiegłego wieku, ale musiało minąć niemal 30 lat, by masowa turystyka dotarła na tutejsze wybrzeże, rozciągające się od plaży Querim na północy po wioskę Loliem Polem na południu stanu. Wieść niesie, że pierwsi indyjscy turyści przybyli w to miejsce ciekawi widoku zachodnich hipisów, którzy hasali nago po tutejszych plażach. Obecnie branża turystyczna na Goa utrzymuje się przede wszystkim dzięki zorganizowanym grupom z zagranicy, choć rodzimych wczasowiczów również tu nie brakuje.

Wybrzeże dzieli się na Goa Północne i Południowe, a stolica – Panaji – mieści się niemal w sercu stanu, przy ujściu rzeki Mandovi. Choć większość przybywających turystów to Europejczycy (59 procent w 2014 roku), to drugą największą grupę stanowią Rosjanie (29 procent). Nic więc dziwnego, że wiele nazw restauracji na tutejszych plażach pisane jest cyrylicą.

Niestety w ostatnich latach region przeżywał potężny kryzys. Polityczno-gospodarcze problemy w Rosji połączone ze spadkiem wartości rubla i odwołaniem wielu lotów czarterowych sprawiły, że w latach 2013-14 liczba przybywających tu rosyjskich turystów spadła ze 162 do 149 tysięcy.

Przemysł turystyczny jest – po górnictwie – drugą najważniejszą branżą na Goa, choć nie da się ukryć, że fakt ten budzi ambiwalentne uczucia: z jednej strony turystyka zapewnia mieszkańcom pracę, a z drugiej negatywnie wpływa na środowisko. Co prawda nowe przepisy położyły kres nieokiełznanej zabudowie terenów nadbrzeżnych, ale w popularnych zakątkach zdążono do tego czasu wybudować liczne apartamenty dla turystów, co nie przełożyło się na rozbudowę niezbędnej infrastruktury.

Barokowe kościoły

Goście z zagranicy chwalą sobie konkurencyjne ceny w tutejszych hotelach oraz mniejszy tłok na plażach. Nic więc dziwnego, że w zimie tysiące emerytów z Europy postanawia porzucić Stary Kontynent na rzecz ciepłego Goa. Przyciąga ich tutaj nie tylko klimat regionu, ale także świetne jedzenie, niskie koszty życia, przyjazna atmosfera, piękne plaże i intrygująca kultura Indii.
Jeśli interesują nas okoliczne zabytki, najlepiej wynająć lokalnego przewodnika, który zorganizuje jednodniową wycieczkę po stolicy. Tak, tak – Goa to nie tylko piękne plaże. W miasteczkach leżących na drodze do Panaji z pewnością nie umkną naszej uwadze barokowe kościoły wybudowane za panowania Portugalczyków, a także jaskrawo pomalowane domy – niektóre o wielowiekowej historii, a inne całkiem nowe.

goa1

Cegły użyte do ich budowy wytwarza się z tutejszej skały wulkanicznej, przez co mają one charakterystyczny, jasnoczerwony kolor i ciemnieją podczas deszczu. Aby chronić budulec, elewacje pokrywa się grubą warstwą wapna, a następnie maluje na różne kolory, m.in. jasnożółty (używany przez Portugalczyków), ceglasty (budynki urzędów) i biało-niebieski (kościoły).

W przypadku nowych domów panuje w tej kwestii wolna amerykanka: wszystkie kolory są dozwolone – od różowego po zgniły zielony. Tuż przed skrętem w jedną z uliczek naszym oczom ukazuje się budynek pomalowany na turkusowo. Kierowca wyjaśnia, że barwy elewacji nie wybrano przypadkowo. Charakterystyczny kolor ma bowiem ostrzegać kierowców o zbliżającym się zakręcie. Widząc to, co dzieje się na indyjskich drogach, można uwierzyć, że metoda ta ma jakiś sens.

Kraina przypraw

Na plantacji przypraw, która znajduje się na południe od Panaji, mamy okazję zobaczyć i poczuć z bliska rośliny i drzewa, dzięki którym kuchnia indyjska zyskała swój oryginalny smak i zapach. Można tu kupić m.in. orzechy betel (areca), kwiaty gałki muszkatołowej, zielony i czarny kardamon, laski wanilii, liście curry, a także kolendrę i korę cynamonową.
Dla wycieczek autokarowych aromatyczne przyprawy to zwykle zbyt mała atrakcja, więc aby zadowolić przybywających tu turystów na parkingu przed plantacją czekają również trzy słonie, na których można wybrać się na przejażdżkę.

Kolejna bezsprzecznie obowiązkowa pozycja na liście każdego turysty, który ma nieco większe ambicje od codziennego wylegiwania się na plaży, to wzniesiona w 1605 roku bazylika Dzieciątka Jezus (Basilica do Bom Jesus), w której znajdują się relikwie świętego Franciszka Ksawerego, zwanego apostołem Indii Zachodnich. Świątynia mieści się w Starym Goa – osadzie, która opustoszała w 1835 roku na skutek kilku epidemii cholery. Z tamtego okresu ostały się jedynie obiekty sakralne, w tym właśnie bazylika. Po przeciwnej stronie ulicy znajduje się kościół Św. Franciszka z Asyżu oraz katedra Se.

Opuszczamy Stare Goa, kierując się do Panaji drogą, wzdłuż której po jednej stronie płynie rzeka, a po drugiej znajdują się mokradła, gdzie pozyskuje się błoto do basenów solankowych w okolicznych kurortach. Ta trzykilometrowa grobla nosi nazwę Ponte Conde de Linhares i powstała w XVII wieku na rozkaz wicekróla Indii Portugalskich – Miguela de Noronha.
Wpływy portugalskie są nadal bardzo widoczne w niektórych częściach stolicy, zwłaszcza w starej łacińskiej dzielnicy Fontainhas, charakteryzującej się wąskimi uliczkami i niezwykle barwnymi elewacjami domów.

Na 18 June Road znajdziemy niezliczoną ilość sklepów należących do znanych, międzynarodowych marek, a także słynne targowisko Singh’s Bombay Bazar, gdzie można nabyć m.in. lokalne rękodzieła, zabawki, ubrania oraz torby podróżne. Nie brakuje tutaj także ulicznych sprzedawców, zachwalających swoje towary: produkty z paszminy, bębny i biżuterię. Tak więc czasu spędzonego w stolicy Goa na pewno nie można uznać za stracony, choć tak naprawdę warto wyjechać stąd późnym popołudniem, aby móc obejrzeć na plaży słynny goański zachód słońca. Ze wszystkich wspomnień z podróży do Indii właśnie to jedno zostaje na zawsze.

Godne polecenia

Noclegi

● The Leela Ten urokliwy kurort wraz z polem golfowym, wyśmienitymi restauracjami i basenami jest jednym z najlepszych ośrodków na Goa, również ze względu na swoje położenie na malowniczej plaży Mobor Beach. Goście klubu Royal Club mogą bezpłatnie korzystać z dodatkowych udogodnień. theleela.com

● The Lalit Kurort ten znajduje się nieco bardziej na południe i zajmuje niemal 34 hektary ziemi pomiędzy malowniczą rzeką Talpona i plażą Raj Bagh. W ofercie bogaty wybór atrakcji, takich jak sporty wodne, golf, squash i tenis. Całości dopełniają kolonialna architektura i bujne ogrody. thelalit.com

● Alila Diwa Ten stylowy obiekt, znajdujący się nieopodal lotniska międzynarodowego, jest jednym z ulubionych hoteli wśród europejskich turystów. W ofercie mnóstwo atrakcji, w tym basen bez krawędzi z widokiem na pola ryżowe. Plaża znajduje się o kilka minut drogi hotelowym meleksem.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji