Karaiby, mój raj na ziemi

Autor tekstu: , Data publikacji:

Na pytania Business Travellera odpowiada: Zbigniew Pszczulny, architekt, współzałożyciel pracowni JSK, gdzie, między innymi, zaprojektowano Stadion Narodowy w Warszawie.

Najczęściej jeżdżę do…

Połączenie Warszawa – Düsseldorf to moja stała trasa. Pokonuję ją co najmniej raz w tygodniu, a bywa że częściej. Po prostu mieszkam w Düsseldorfie a pracuję w Warszawie, więc dojeżdżam do domu.

W samolocie cenię sobie…

Najważniejsza jest dla mnie wygoda oraz dobry serwis podczas lotu. I oczywiście święty spokój.

Mój ulubiony hotel to…

Znam kilka hoteli w różnych miastach, które bardzo lubię. Od lat, gdy podróżuję do tych miast, staram się zatrzymywać właśnie tam. W Nowym Jorku jest to hotel The Lowell, cenię też londyński Saint James’s czy Bristol w Paryżu.

Mój pomysł na podróż…

Nauczyłem się, że zawsze trzeba ją brać „na luzie”. Nie wolno przejmować się doraźnymi kłopotami, takimi jak spóźniający się samolot.

Zawsze zabieram ze sobą…

No może nie zabieram ze sobą, ale niemal zawsze podczas lotu proszę obsługę o poduszkę.

W podróży…

Tak naprawdę to najczęściej odsypiam zaległości. Lubię też sięgnąć po prasę i poczytać.

Żałuję, że nie ma…

Powszechnego dostępu do Internetu na pokładach samolotów. Na szczęście większość nowych jetów Lufthansy, a tą linią podróżuję najczęściej, daje już, na długich trasach, możliwość używania sieci. Wykorzystuję to za każdym razem.

Ulubione lotnisko i dlaczego…

Oczywiście Düsseldorf. Nie tylko dlatego, że to moje „domowe” lotnisko – docieram tam od siebie w piętnaście minut. Zaprojektowałem je i zawsze się cieszę, gdy na nie wracam.

Jak zatem, po wielu wizytach na tym lotnisku, wypada jego ocena? Szuka Pan detali, które by Pan teraz zmienił?

To przebudowany port lotniczy. Uważam, że jest to dobrze zaprojektowane miejsce, przyznam, że nadal jestem z niego zadowolony. Przede wszystkim są tam krótkie drogi dotarcia do samolotów. W halach przylotów i odlotów zastosowaliśmy drobny trick, zmniejszając natężenie światła, zazwyczaj bowiem takie miejsca są mocno doświetlone. Efekt jest taki, że przypomina to nieco atmosferę living roomu. Działa to bardzo pozytywnie na wszystkich pasażerów, co potwierdzają zresztą ankiety oceniające lotnisko.

Zaprojektowałem sporo terminali lotniczych, między innymi Berlin Schönefeld, Münster-Osnabrück oraz Frankfurt. W tej chwili pracujemy nad dwoma projektami w Polsce, terminalami lotnisk w Gdańsku i we Wrocławiu.

W hotelach zwracam uwagę na…

Przede wszystkim zwracam uwagę na serwis i na to, jak jestem tam podejmowany. Oczekuję, że ktoś powita mnie przy wejściu, ponieważ wychodzę z założenia, że udaję się tam w gościnę. To jest dla mnie najważniejsze.

Oczywiście wygodne łóżko w pokoju, dobre wyposażenie i cisza, by wypocząć, mają swoją wagę – jednak gościnność ma dla mnie znaczenie podstawowe.

Kiedy mam przerwę to…

Kiedy zjawiam się w mieście, którego nie znam, staram się oczywiście je zwiedzić, jeśli tylko pozwala mi na to czas. W Warszawie z kolei chętnie idę do kina lub do teatru, nadrabiając kontakt z polską kulturą, którego, ze względu na pracę, tak na co dzień nie mam.

Karaiby, mój raj na ziemi

Najwspanialsze wakacje zawsze kojarzą mi się z Karaibami. Jumby Bay, prywatny hotel na maleńkiej wysepce w okolicy Antigui, to moim zdaniem jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie. Ostatnio ten hotelik należał chyba do sieci Rockefellera. Nie byłem tam już co najmniej pięć lat.

Przygoda w podróży, o której wolę zapomnieć…

Cały czas mam w pamięci przerwany start jumbo jeta na starym lotnisku w Hong Kongu, a pas startowy kończył się tam w morzu. Wracaliśmy samolotem Lufthansy z Hong Kongu do Frankfurtu. Nie było jeszcze wówczas Boeingów 747-400, które mają duży zasięg i nie zawsze udawało się dolecieć bez międzylądowania. W każdym razie samolot zatankowany był „na full” i przed startem wykryto w nim kłopoty z turbiną. Skierowany został na przegląd, co trwało jakieś dwie godziny.

Gdy w końcu znaleźliśmy się na pokładzie, podczas startu, na niemal pełnej prędkości, kapitan zaczął awaryjne hamowanie. Polecieliśmy wszyscy do przodu, zrozumiałem wtedy, do czego tak naprawdę potrzebne są pasy bezpieczeństwa. Nie było pewności, czy pilot zdoła zatrzymać maszynę przed wodą. Na szczęście udało się, stanęliśmy dosłownie na skraju pasa. Odholowano nas i po kilku godzinach kolejnych napraw szczęśliwie odlecieliśmy. Było to jednak dosyć mocne przeżycie.

Wiem, że pojadę jeszcze do…

Zdecydowanie raz jeszcze chcę odwiedzić Australię. Uważam, że to piękny kontynent i można się tam naprawdę odprężyć.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji