Południowy Tyrol, czyli wakacje w rytmie natury

Autor tekstu: , Data publikacji:

Bez zgiełku, bez hotelowego zadęcia, ucząc się lokalnej wrażliwości i żyjąc w zgodzie z rytmem otaczającej przyrody. A to wszystko w towarzystwie nadzwyczajnych krajobrazów Dolomitów i Południowego Tyrolu. Zapraszamy z wizytą do alpejskich farm.

– Grüß Gott! – wita nas progu swojego gospodarstwa Marianna Kierbacher. Jej czysty i pachnący spokojnym trybem życia dom leży na wzgórzu, tuż za Innichen/San Candido w dolinie Alta Pusteria, nieopodal włosko-austriackiej granicy. Jej farma to przykład typowej austriackiej (Południowy Tyrol należał przed pierwszą wojna światową do Austrii) solidności z minimalną domieszką włoskiej fantazji.

Marianna i jej mąż Josef przygotowali kilka zupełnie nowych apartamentów, spełniających standard czterogwiazdkowego hotelu. Mamy tu do dyspozycji w pełni wyposażona kuchnię, naczynia, zmywarkę, spory balkon oraz przestronną łazienkę.
Codziennie rano Marianna serwuje swoich gościom ekologiczne i tradycyjne potrawy, proponuje także własnoręcznie przygotowane dżemy i przetwory. Po przywitaniu Marianna zabiera nas do piwnicznej kuchni, gdzie wraz nią lepimy ladyńskie tirlan – placki ze szpinakiem i ricotto, które smażymy potem na głębokim tłuszczu. Kolacja gotowa.

Roter Hahn, czyli południowotyrolski Czerwony Kogut

Farma Marianny należy do Stowarzyszenia Roter Hahn. Roter Hahn (Gallos Rosso po włosku, Czerwony Kogut po polsku) to wyjątkowa organizacja, zrzeszająca dziś ponad 1700 farm na terenie Południowego Tyrolu/Alto Adige. Ale początki wcale nie były takie różowe – dość powiedzieć, że dopiero otwarcie, w 1960 roku, autostrady łączącej Bolzano z Innsbruckiem (słynna przełęcz Brenner) sprawiło, że w dziewicze rejony Południowego Tyrolu zaczęli zaglądać turyści z Europy.

Początkowo włoskie farmy były bardzo tanim sposobem nocowania, oferującymi niski standard. Wszystko zmieniło się wraz z powstaniem Roter Hahn i wprowadzeniem ścisłych reguł. W sumie każde zrzeszone gospodarstwo musi oferować nie więcej niż 5 apartamentów lub 8 pokoi (chodzi o to, by wakacje były tutaj unikalne, nie masowe) oraz specjalizować się dodatkowo albo rękodzielnictwie, albo hodowli zwierząt gospodarskich i produkcji ekologicznej żywności albo produkcją własnego wina.

– Nasi farmerzy specjalizują w kilkunastu atrakcjach. Niektórzy z nich proponują na farmach jazdę konną, wellness, degustację win czy serów z przydomowej produkcji. Każda poddana jest rygorystycznej ocenie i podobnie jak przy hotelach, przyznajemy swoją punktację, od 1 do 5 kwiatów – tłumaczy Sandra Knoflach, odpowiedzialna za marketing w Roter Hahn. Dodajmy marketing, który przynosi efekty – jeszcze w 1999 roku z wypoczynku w południowotyrolskich farmach korzystało nieco ponad 100 tysięcy gości, rok temu – już ponad 400 tysięcy.

Sery i jogurty, jakich nie ma nigdzie indziej

To właśnie lokalna kuchnia jest największą zaletą południowotyrolskich farm. I to nie byle jakie, bo produkowane ekologicznie na bazie mleka z własnych kóz i owiec. Dobrym przykładem jest Moserhof, gospodarstwo i gospoda, leżąca w dolinie Ahrntal. Jej gospodarze Elizabeth i Michael Oberhollenzer produkują własne sery, pozyskiwane z pokaźnego stadka własnych owiec i kóz. Od smaków można dostać zawrotu głowy – mamy tu do wybory kozie sery typy brie, świeże owcze twarogi, twarde dojrzewające żółte sery i prawdziwy lokalny przysmak – fermentowany twaróg o specyficznym ostrym smaku – Graukäse.

– Kochamy naturę i traktujemy ją z szacunkiem – mówi Michael. Chodzimy z nim po gospodarstwie, widząc jak rozmawia ze swoim zwierzętami. Na koniec w gospodzie serwuje nam risotto w kozim serem i południowotyrolską duszoną rybę.

Pozostaje jeszcze wizyta u lokalnego cieśli i rzeźbiarza Stefana Innerhofera, który od lat prowadzi w St. Jakob swoją pracownię rękodzielniczą. Stefan przed laty uczęszczał do znanej Szkoły Snycerskiej w St. Jakob, by teraz prowadzić własna działalność.
– Ręczna praca z drewnem w ręce towarzyszyła mi od zawsze – mówi Stefan. Pokazuje jego najpiękniejsze dzieła – toczone ręcznie drewniane wazy i puchary. Drzewo pochodzi z jego lasu – to także jeden z warunków, by znaleźć się w Roter Hahn: surowce i produkty muszą pochodzić z własności farmera, można je uzupełniać surowcem spoza farmy, ale tylko i wyłącznie pochodzącym z Południowego Tyrolu.

Fot. Piotr Burda/Narty.pl

Jeziora, rowery i …narty

Choć większości Polaków Południowy Tyrol kojarzy się raczej z zimą, to jest to idealna kraina na wiosenno-letnio-jesienny wypoczynek. Przede wszystkim rowery – można m.in. sprawdzić się na trasach słynnego Giro d’Italia wiodących przez przełęcze w Dolomitach. Zarówno łatwe, jak i te bardziej wymagające odcinki tras przeznaczone dla rowerzystów górskich dają urlopowiczom liczne okazje do podziwiania widoków np. podczas wycieczek rowerowych rzymskim szlakiem „Via Claudia Augusta“ w Vinschgau lub trasą Drauradweg w Pustertal (Alta Pusteria). Wiosną i latem koniecznie odwiedzić trzeba jezioro Pragser Wildsee/Lago di Braies, leżące na imponującej wysokości prawie 1500 m.n.p.m.
Wiosną i jesienią możemy pojeździć także na nartach – dzięki dwóm południowotyrolskim lodowcom w Sulda/Sulden i Maso Corto/Val Senales.

Przydatne adresy

Farma
Marianna i Josef Kierbaher
Vierschach, Am Troi 1
39038 Innichen/Vierschach
www. Huberhof.bz

Rękodzielnictwo
Stefan Innerhofer
Spitzler 11
39030 Ahrntal/St. Jakob

Lokalna resrtauracja i serowarnia
Elizabeth und Michael Oberhollenzer
Steinhaus 4
39030 Ahrntal/Steinhaus
www.moserhof-ahrntal.com

Roter Hahn
http://www.roterhahn.pl/eng

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji