Saint Martin i Anguilla. Wyspy nie tylko dla żeglarzy

Autor tekstu: , Data publikacji:

Nasza brytyjska korespondentka Jenny Southan opisuje atrakcje czekające na turystów na karaibskich wyspach Saint Martin i Anguilla.

Nie ma na świecie wielu miejsc, gdzie opalając się na plaży i popijając zimne piwo, można zobaczyć, jak gigantyczny airbus 340 linii Air France przelatuje tuż nad naszymi głowami. Oczywiście na ogrodzeniu, oddzielającym drogę od pasa startowego, widnieje ostrzeżenie: „Ryzyko śmierci”, ale to za mało, by powstrzymać gapiów od wpatrywania się w niebo.

Saint Martin

Francusko-holenderska wyspa Saint Martin (po holendersku: Sint Maarten) nie jest szczególnie malownicza. Na 34 km kw. jej powierzchni nie ma żadnych ważnych zabytków, a tutejsze bary nie są zbyt wyrafinowane.
Port lotniczy Princess Juliana (SXM) nazwano na cześć holenderskiej księżniczki, która przybyła tu z wizytą w 1944 roku, czyli niespełna 12 miesięcy po jego otwarciu. Najłatwiej dotrzeć tu z Londynu linią Air France (z międzylądowaniem w Paryżu – 12 godzin), ale można także wybrać rejs na pokładzie samolotu American Airlines lecącego przez Miami. Jeśli tylko to możliwe, postarajcie się o miejsce przy oknie.

Choć najlepszym miejscem do przyglądania się lądującym samolotom jest luksusowy hotel Sonesta Maho Beach Resort and Casino, to zdecydowanie najbardziej prestiżowym obiektem na wyspie jest pięciogwiazdkowy Belmond La Samanna, położony po francuskiej stronie, tuż przy granicy z holenderskim Sint Maarten. Mieści się on pośród ogrodów na klifowym wybrzeżu, a jego kamienne, pokryte piaskiem schody prowadzą wprost na plażę Baie Longue. Można tu spróbować swoich sił m.in. w paddleboardingu (pływanie na stojąco na desce przy użyciu wiosła) lub po prostu rozłożyć leżak przy brzegu i zapomnieć o otaczającym nas świecie.
Hotel miło zaskakuje również pod względem standardów wyposażenia pokoi. Nawet w tych podstawowych, typu deluxe ocean view, nie ma się do czego przyczepić, a goście apartamentów mają do dyspozycji m.in. prywatny basen i jacuzzi. Wieczorem warto wybrać się do usytuowanej na świeżym powietrzu restauracji o nazwie Trellis, z której rozciąga się przepiękny widok na morze i okoliczne plaże.

karaiby3

Anguilla

Jeśli zamarzy nam się zmiana scenerii, możemy wynająć w pobliskim doku motorówkę i popłynąć na odległą o 20 minut Anguillę (gbferries.com, cena: 65 dolarów), będącą niezależnym brytyjskim terytorium, a także najbardziej płaską z wszystkich karaibskich wysp (jej najwyżej położony punkt mieści się 65 m n.p.m.). Co ciekawe, mimo iż wielu mieszkańców Anguilli posiada brytyjskie paszporty, to wiodącą walutą jest tu dolar amerykański (a także wschodniokaraibski).
Znaczną część wyspy pokrywają miniaturowe krzewy, a gdzieniegdzie zobaczymy również malownicze kościółki. Stolica Valley to właściwie senna wioska, po której przechadzają się kury i kozy, a jej główną atrakcją turystyczną jest Muzeum Dziedzictwa (Heritage Collection Museum), którego kuratorem jest miejscowy historyk Colville Petty. Można tu obejrzeć m.in. takie eksponaty, jak niewolnicze kajdany oraz tradycyjne przybory kuchenne.

karaiby4

Wyspa została pierwotnie zasiedlona przez południowoamerykańskie plemię Anguilla, które nadało jej nazwę Malliouhana. Z nazwy tej postanowił skorzystać również szykowny hotel butikowy, który powstał w zatoce Meads Bay w 1984 roku. Kilka lat później obiekt został przejęty przez grupę Auberge Resorts, a w 2014 roku przeszedł gruntowną renowację, aby móc konkurować z ulubionym przez celebrytów hotelem Viceroy, który mieści się na drugim krańcu plaży. Zaprojektowane w mauretańskim stylu wille w Malliouhanie rozlokowano dyskretnie pośród bujnej zieleni, a 44 pokoje gościnne charakteryzują się świeżym wystrojem, a to przede wszystkim za sprawą białych mebli i delikatnej miętowej kolorystyki. Jedzenie na wyspie również nie ma sobie równych. W głównej restauracji Malliouhany można delektować się m.in. przepysznym białym gazpacho oraz makaronem z koryfeną, pomidorami, oliwkami, czosnkiem i kaparami. Jedną z moich ulubionych knajpek stała się także, położona dziesięć minut spacerem od hotelu, Blanchards Beach Shack ze stolikami ustawionymi wprost na piasku i drzewami przyozdobionymi światełkami. Można tu zamówić m.in. mrożone daiquiri i zdrowe przekąski, na przykład Big Bowl, czyli ogromny półmisek z ryżem, fasolą, salsą kukurydzianą, serem, śmietaną i kawałkami kurczaka. Tuż obok mieści się restauracja Blanchards (blanchardsrestaurant.com), specjalizująca się w daniach z krewetek, grillowanych rakach i zupie bisque z homara. Liczne ślady stóp na piasku zaprowadzą nas zapewne także do lokalu o nazwie Straw Hat (strawhat.com), gdzie warto zamówić red snapper crudo, czyli specjalnie podane kawałki surowej ryby, znanej jako lucjan czerwony.

W lutym tego roku przy Shoal Bay East powstał hotel Zemi Beach House, dysponujący 63 stylowymi pokojami (zemibeach.com). Wśród pięciu znajdujących się na jego terenie barów i restauracji na uwagę zasługuje Rhum Room, oferujący ponad 100 gatunków rumu. Ja jednak najlepiej odpoczywałam i bawiłam się w Malliouhanie, gdzie miałam do dyspozycji nie tylko plażową cabanę, ale także dwa baseny bez krawędzi i ustronną plażę.

Sandy Island

Miejsca takiego jak to za nic w świecie nie chce się opuszczać, choć na pewno warto wybrać się stąd na wycieczkę po Sandy Island (mysandyisland.com) – niewielkiej wysepce, spopularyzowanej w latach 80. dzięki reklamie batonów Bounty. Można tam dotrzeć z portu Sandy Ground w Anguilli. Po wejściu na pokład statku motorowego o nazwie Happiness (10 dolarów za rejs) delektuję się smakiem chłodnej piña colady, obserwując bajeczne widoki mijane po drodze.
Po zachodzie słońca łódź zabiera nas z powrotem do Sandy Ground. Podążam za dźwiękami muzyki i wkrótce jestem w Pumphouse, gdzie miejscowa kapela śpiewa covery Adele w rytmie reggae. Po północy, po kilku godzinach sączenia drinków i szalonych wygibasach na parkiecie, wracam do Elvis Beach Bar. W środku spotykam kilku bywalców śpiewających utwór Johna Denvera o tym, jak bardzo tęskni za domem. Dom? To z pewnością ostatnia rzecz, o jakiej teraz myślę…

karaiby2

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji