Osiołkowi w żłoby dano…

, Data publikacji:

... w jeden owies, w drugi siano. Co prawda mało który osiołek marzy o nauce angielskiego, ale gdyby takowy się znalazł, miałby do wyboru kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt szkół i metod nauczania języków obcych.

W jednym żłobie znalazłby lektora wypowiadającego angielskie słowa i zwroty z niewiarygodną szybkością. Drugi żłób zajęłyby nagrania wyłącznie anglojęzycznych zdań bez polskich tłumaczeń, a trzeci – gry i zabawy oparte na obcojęzycznym słownictwie… Dylemat osiołka w klasycznej postaci. Jest tyle pomysłów i sposobów na naukę języka obcego, że nie wiadomo, na który się zdecydować.

System SITA to jedna z metod nauki języków obcych. Uwodzi niespotykaną nigdzie indziej technologią. Proces nauki wspiera relaksem. Do osiągnięcia stanu relaksu wykorzystuje specjalne urządzenie, które przypomina okulary o wielobarwnej, lustrzanej powierzchni. SITA istnieje na polskim rynku już kilkanaście lat. Przez ten czas metoda zyskała zarówno gorących zwolenników, jak i przeciwników. Pośród tych drugich sporo jest takich, którzy nie mają zielonego pojęcia o metodzie, a mimo to przypisują sobie miano ekspertów. Przez lata wokół systemu SITA narosło wiele mitów i niedomówień. Jeden z takich mitów głosi, że SITA to nauka języka bez wysiłku.

Wystarczy poleżeć, odprężyć się, a wiedza sama wpłynie nam do głowy. Twórcy systemu SITA wyraźnie podkreślają, że zapamiętywanie w stanie relaksu jest tylko jednym z elementów procedury nauki języka. Metoda SITA to przemyślany i sprawdzony system nauczania. Czerpie z odkryć współczesnej neurologii, psychologii oraz zweryfikowanych przez czas metodyk nauczania języków. Dopiero połączenie tego wszystkiego pozwala uzyskać bardzo dobre wyniki.

Nauka metodą SITA obejmuje kilka elementów, każdy z nich jest równie ważny. Naukę zaczynamy od „bliskiego spotkania” ze stanem relaksu. Uczymy się osiągania tego stanu oraz utrzymywania się w nim. „Co w tym takiego trudnego?” – może ktoś zapytać. „Robię to codziennie przed telewizorem!”. W nauce metodą SITA chodzi jednak o odprężenie innego rodzaju. Stan relaksu swój początek bierze w dalekowschodnich medytacjach. Współczesna medycyna zachodnia zdążyła dobrze poznać ten mechanizm i chętnie go stosuje. Nie każdy jednak ma możliwość nauki oddechowych technik medytacyjnych. Urządzenie SITA pomaga osiągnąć to, na co należałoby poświęcić lata pracy, w kilka dni.

Działanie urządzenia SITA opiera się na zasadzie biofeedbacku. To znane medycynie i stosowane w rehabilitacji zjawisko opiera się na dostarczaniu mózgowi informacji zwrotnej o zmianach w organizmie. W praktyce wygląda to dużo prościej niż brzmi. Urządzenie SITA zakładamy na nos, „okulary” odgradzają nas od bodźców wzrokowych z otoczenia. W słuchawkach słyszymy polecenia lektora, który prowadzi nas przez cały proces nauki relaksacji. Pod nosem ustawiamy, przymocowany do urządzenia, czujnik oddechu. Teraz czas na najważniejsze. Kiedy bierzemy oddech, w urządzeniu, przed naszymi zamkniętymi oczami, zapalają się czerwone diody. W ten sposób „widzimy” w jakim tempie oddychamy. Im spokojniej oddychamy, tym wolniej zapalają się i gasną diody. Im wolniej mrugają światełka, tym spokojniej i głębiej oddychamy. W ten sposób nasz organizm sam reguluje swoje funkcje. To jest właśnie biofeedback czyli biologiczne sprzężenie zwrotne.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji

Zapisz się na nasz Newsletter

Bądź na bieżąco!
Nasze wiadomości w Twojej poczcie.