Jedziesz narty w Dolomity? Przeczytaj! 

Autor tekstu: , Data publikacji:

Jeśli zdecydowaliście się wyjechać na ferie zimowe we włoskie Dolomity, a w szczególności do Południowego Tyrolu – ten tekst jest dla Was! Znajdziecie tu 10 podpowiedzi odnośnie tego, co warto sprawdzić przed wyjazdem oraz czego szukać i próbować na miejscu. Dzięki temu Wasz wyjazd może okazać się nie tylko przyjemniejszy, ale także prostszy.

 Lokalny skipass – oszczędzasz!

Głównym skipassem w Południowym Tyrolu i całych Dolomitach jest Dolomiti Superski (www.dolomitisuperski.com). Obowiązuje on we wszystkich ośrodkach narciarskich w Dolomitach, co oznacza, że będąc np. W Val Gardenie możecie się któregoś dnia wybrać na narty do Kronplatz czy Alta Badia, a do Waszej dyspozycji jest łącznie ok 1200 km tras. Jednak zazwyczaj podczas tygodniowego urlopu zostajemy w wybranym kurorcie, dlatego wiedząc, że nie będziesz miał czasu i ochoty ruszać dalej, sprawdź na miejscu ile będzie kosztował lokalny skipass. Często te ceny różnią się o ok. 20 euro, więc jeśli pomnożysz to przez ilość osób, którym go kupujesz (np. 4-osobowa rodzina), okaże się, że możesz oszczędzić ponad 300 zł! Poza tym, niezależnie od pory roku, zawsze są jakieś promocje na skipassy, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Radzimy sprawdzić w Internecie lub dopytać na miejscu – może akurat będzie specjalna oferta na skipassy rodzinne, dla dzieci (np. DolomitiSuperKids) lub posezonowa obniżka!

Sprawdź szkółki dla dzieci

Często wyjeżdżający z dziećmi rodzice są ograniczeni umiejętnościami i możliwościami najmłodszych. Jednak nie musi tak być. Wejdźcie na stronę internetową ośrodka, do którego się wybieracie, lub zapytajcie już na miejscu o atrakcje dla dzieci. Praktycznie każdy kurort w Południowym Tyrolu ma narciarski park zabaw, w którym najmłodsi będą się bawić i jednocześnie trenować pod okiem instruktora. W tym czasie rodzice pojeżdżą sami np. próbując swoich sił na czarnych trasach. Średni koszt to ok 10 euro za godzinę, choć ceny mogą się różnić w zależności od miejsca i wykupionego pakietu (ilość godzin / dni / lekcji).

Transport na miejscu

Warto sprawdzić czy wraz z zakwaterowaniem w hotelu w cenie dostajecie tzw. Mobilecard (www.mobilcard.info/en/mobilcard.asp) – zdarza się to często, a niewielu gości zdaje sobie z tego sprawę.  Mobilecard to bilet na wszystkie państwowe środki transportu w Południowym Tyrolu, dzięki  któremu możecie łatwo dostać się do ośrodka obok lub odwiedzić inne miejsca lub miasta. Przykładem jest pociąg SkiPustertal (www.skipustertal.com/en/), który łączy ośrodki Kronplatz i 3 Zinnen (Alta Pusteria) – zdarza się tak, ze peron pociągu jest zarazem dolna stacją gondoli, wiec praktycznie wsiadacie z jednego do drugiego, nie trzeba nawet zdejmować butów narciarskich!

Sanki, biegówki i inne atrakcje

Wiemy, że większość osób, wyjeżdżających za granicę na ferie zimowe, jest skupiona na nartach – tym bardziej jeśli jest to tygodniowy wyjazd. Jednak czasami warto zejść ze stoku trochę wcześniej i spróbować czegoś innego. Najprostszą, a zarazem sprawiającą najwięcej frajdy alternatywą, są sanki. Nie mówimy tu jednak o zjazdach z oślich łączek, tylko o specjalnie przygotowanych, długich torach zjazdowych, których długość dochodzi nawet do 10 km! Jeśli nie chcesz rezygnować z dnia na nartach, na sanki możesz wybrać się wieczorem – w wielu ośrodkach w Południowym Tyrolu (np. Obereggen, Rosskopf) tory są oświetlone, a zabawa nocą jeszcze lepsza! Dla osób, które lubią się zmęczyć alternatywą są biegówki. Te szczególnie polecamy, jeśli jedziecie do Alpe di Siusi lub Alta Pusteria (3 Zinnen) – jest tam od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów tras otoczonych niesamowitymi widokami. Zachęcamy też do wybrania się na wędrówkę na rakietach śnieżnych.

Spróbuj lokalnych specjałów

Kuchnia w Południowym Tyrolu łączy w sobie smaki włoskie i austriackie, warto więc próbować jak najwięcej lokalnych potraw i produktów, bo są po prostu pyszne! Jedną z nich są knedle, które są podawane w różnych konfiguracjach i z różnymi dodatkami, głównie jest to szpinak, ser żółty lub speck. Jako że jest to jedno z najpopularniejszych dań, łączą się z nimi jakieś tradycje i historie. Na przykład, knedli nie wolno kroić nożem. Należy je jeść tylko widelcem, gdyż uważa się, że wbicie w nie noża równa się z wbiciem noża w serce kucharza, tym samym sygnalizując mu, że nie ugotował knedli perfekcyjnych. Innym typowo lokalnym daniem są schlutzkrapfen, czyli ravioli ze szpinakiem i ricottą polane roztopionym masłem ze szczypiorkiem. Polecamy także wszelkie rodzaje makaronów i gnocchi. Na deser polecamy apfelstrudel, kaiserschmarrn (czyli rwany omlet z dżemem) lub oczywiście tiramisu. Warto dodać, że kulinarnym fenomenem jest to, że na tak małej powierzchni (zasiedlony tereny Południowego Tyrolu to tylko 170 km2) znajduje się 19 restauracji oznaczonych 22 gwiazdkami Michelin! Jest to chyba największe ich skupisko na świecie. Można powiedzieć, że to istna galaktyka. Więcej na: www.suedtirol.info/pl/moc-przezyc/kuchnia-i-tradycje-kulinarne/restauracje-i-karczmy/restauracje-wyroznione-gwiazdkami-michelin

Sprawdź jedzenie na stokach

Gorąco polecamy skorzystać z okazji i spróbować lokalnego jedzenia, zamiast przygotowywać własne i brać je na stok. Oczywiście będzie to trochę bardziej kosztowne, ale w chacie na stoku menu wcale nie musi być drogie. Najlepiej sprawdzić na stronie www ośrodka narciarskiego dostępne schroniska i ich ofertę – zazwyczaj na każdym stoku jest ich kilka, więc będziecie mieli w czym wybierać. Poza tym większość z chat na stokach w Południowym Tyrolu ma menu dziecięce, czyli kilka prostych, smacznych potraw podanych w ciekawy sposób, które na pewno zainteresują zmęczone jazdą na nartach maluchy. Oczywiście warto mieć przy sobie jakąś małą sprawdzoną przekąskę i wodę w plecaku, jednak na obiad warto wybrać się do schroniska.

Sprzęt – wypożyczać czy nie wypożyczać?

Jednym z pytań, które pojawiają się przed każdym sezonem jest: czy kupować własny sprzęt czy wypożyczyć na miejscu. Albo może kupić jedynie buty, a narty wziąć z wypożyczalni? Z badań przeprowadzonych przed sezonem zimowym 2015/2016 przez region Południowego Tyrolu wynika, że 54% Polek wyjeżdżających na narty oraz 42% Polaków, decyduje się na wypożyczenie sprzętu w ośrodku, do którego jadą. Koszt wypożyczenia sprzętu to zazwyczaj największa obawa przed taką decyzją. W Południowym Tyrolu w Dolomitach w wypożyczalniach wynajęcie pary wysokiej jakości nart to koszt 180-200 euro za 6 dni. Jednak mówimy tu o naprawdę dobrym sprzęcie, także z najnowszych kolekcji, którym nie pogardziłby wyczynowiec. Do tego może dojść oczywiście koszt butów i kasku, ale w tym przypadku wiele osób decyduje się na własny sprzęt – głównie ze względów higienicznych. Jeśli do tego zdecydujemy się wziąć resztę dodatków, cena wzrośnie o ok. 40-50 euro za 6 dni. Jednak nawet jeśli wydamy te dodatkowe 1000 zł podczas jednego wyjazdu, to dopiero po 2-3 latach (zakładając, że jeździmy raz w sezonie) dojdziemy do poziomu ceny nowych nart (nie wspominając już o zakupie butów). Oczywiście jeśli własne narty są dobrze serwisowane, mogą posłużyć znacznie dłużej, jednak to także wymaga dodatkowych pieniędzy i… troski. Na koniec dochodzi jeszcze kwestia transportu – jeśli jedziecie samochodem, sprzęt nie stanowi problemu, jednak inne opcje mogą być bardziej skomplikowane. Decyzja należy do Was – dla każdego są inne „za i „przeciw”.

Picie – must know i must try

„Un caffè, per favore!” to jedno z popularniejszych zdań wypowiadanych we Włoszech. Tam kawa zawsze smakuje lepiej. Nie wiadomo czy wynika to faktycznie z jakości czy z naszego nastawienia. Zamawiając ją warto jednak wiedzieć o kilku sprawach. Po pierwsze, we Włoszech „latte” to nie kawa tylko mleko, więc nie zdziwcie się, jak dostaniecie nie to, na co liczyliście. Po drugie, cappuccino pije się tu do śniadania, ew. do południa; w godzinach popołudniowych zamawia się espresso lub macchiatto, czyli espresso „poplamione“ mlekiem. Po trzecie, espresso świetnie wpływa na trawienie, więc polecamy zakończyć nim każdy posiłek. Poza kawą, jest jeszcze dwóch południowotyrolskich celebrytów – Hugo i Veneziano. Są to aperitivo, czyli lekkie drinki, od których często zaczyna się posiłki i spotkania. Veneziano, znany też jako Aperol Spritz, ma silnie pomarańczowy kolor i słodko-gorzki smak. Z kolei Hugo, wymyślony przez barmana z Południowego Tyrolu, jest bardziej delikatny i bazuje na syropie z czarnego bzu z dodatkiem świeżej mięty. Oba pyszne o każdej porze i przy każdej okazji.  Będąc w Południowym Tyrolu trzeba spróbować lokalnego wina. Tamtejsi winiarze produkują 32 571 200 hektolitrów rocznie. 57% to wina białe, 43% czerwone. Trzy rodzaje wina są uznawane za autochtoniczne, czyli takie które pochodzące stricte z danego regionu. W Południowym Tyrolu są to: czerwone Lagrein i Schiava oraz białego Gewürztraminera.

Pakuj się z głową

Jeśli jedziecie samochodem, raczej nie powinno być problemu – miejsca wystarczy na wszystko. Trudniej będzie, jeśli lecicie samolotem – wówczas ograniczają Was walizka, waga bagażu i przesiadki. Warto wtedy wyeliminować ewentualne niepotrzebne rzeczy: ręczniki, kosmetyki łazienkowe, czajnik (napisz do hotelu – niewykluczone, że czekają na Ciebie w pokoju; jeśli nie, kup wersję mini). Liczbę skarpetek też warto ograniczyć – zawsze można je przeprać. Warto zainwestować w bieliznę termoaktywną lub chociaż w samą koszulkę. Po okresie świątecznym, a przed feriami trwają wyprzedaże i na pewno upolujecie coś w korzystnej cenie, szczególnie w większych sklepach sportowych. Co ciekawe, wiele osób zapomina wziąć lekkie obuwie do chodzenia po hotelu np. na śniadanie. Trochę niewygodnie chodzić w śniegowcach, a kapcie hotelowe mogą być trochę niestosowne. Tak więc polecamy spakować jakieś trampki lub baletki (dla kobiet) – naprawdę będzie wygodniej, a zajmują niewiele miejsca. Warto też wziąć power bank, który będzie można schować do kurtki i wziąć na stok. Przyda się przede wszystkim dlatego, że piękno Dolomitów będzie nas co rusz zatrzymywać i zmuszać do pstrykania fotek, a także z uwagi na to, że w większości chat na stokach oraz w niektórych kolejkach jest wi-fi, więc będzie kusiła opcja wrzucania ich do mediów społecznościowych. Bateria w telefonie wytrzyma dużo, ale to może ją przerosnąć.

Pamiątki z podróży

Niektórzy lubią przywozić ze sobą pamiątki w postaci figurek, ozdób, pocztówek, magnesów. My jednak w Południowym Tyrolu polecamy trochę inny rodzaj suwenirów, a mianowicie z półki spożywczej. Wchodząc w każdego sklepu, a najlepiej do większego Despar, trafimy na ogromny wybór lokalnych specjałów w postacie win, serów, specka czy słodyczy. Polecamy szczególnie wina, bo w Polsce tylko niewielka część producentów jest dostępna, a jeśli już jest – to z wyraźną marżą dystrybutora i sprzedawcy. Optymalnym rozwiązaniem będzie odwiedzenie jednego ze sklepów PUR (www.pursuedtirol.com), gdzie znajdują się wyłącznie lokalne produkty, także od małych i eko producentów. Niestety znajdują się one tylko w trzech miastach: Bolzano, Merano i Brunico, niemniej jednak naprawdę warto się tam wybrać.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji