Szampan wśród gór lodowych

Autor tekstu: , Data publikacji:

Wielu z nas przez lata marzy o dalekich podróżach do najbardziej odległych i niedostępnych zakątków Ziemi. Antarktyda. Arktyka. Niemożliwe? Okazuje się, że takie marzenia da się zrealizować, i to w bardzo interesujący, pełen luksusu sposób: płynąc w rejs statkiem ekspedycyjnym Prince Albert II.

Pomysł firmy Silversea jest tyleż prosty, co genialny. Zbudować statek dla tych, którzy czują w sobie tęsknotę za podróżami oraz połączyć komfort wypoczynku z doznaniami, jakich może doświadczyć jedynie ktoś, kto bierze udział w prawdziwej ekspedycji naukowej. Udało się to doskonale, o czym świadczy sukces statku Prince Albert II. Chętnych nie brakuje, a bardzo ciekawie dobrany program rejsów powoduje, że wyprawa staje się niezapomnianą przygodą.

Statek Prince Albert II został zbudowany po to, by eksplorować niedostępne dla innych rejsów wycieczkowych rejony Ziemi. Specjalna konstrukcja zapewnia mu możliwość pływania po pełnych kry wodach Arktyki czy Antarktydy. Mieści 132 gości i 117 osób załogi, ma długość 107 metrów i rozwija prędkość do 14 węzłów. Jak widać z tych danych, jest to jednostka raczej kameralna, nie nastawiona na masową turystykę, stawiająca na jakość i komfort. Tym bardziej, że pobyt na statku wiąże się z ofertą all inclusive, co oznacza, że pasażerowie mają wliczone w cenę posiłki, napoje i wiele atrakcji, a także napiwki dla obsługi (u innych armatorów płaci się je dodatkowo).

Goście mogą liczyć na bardzo dobry serwis – na przykład dedykowaną obsługę do każdego pokoju. Miejsca przy stolikach nie są wyznaczone (tak jak to dzieje się u innych armatorów), dzięki czemu w czasie posiłków goście mogą zawieraćnowe znajomości. Warto wspomnieć, że menu jest przygotowywane we współpracy ze znaną siecią Relais & Chateaux. Oczywiście, goście mają na całym statku dostęp do Internetu. Ważna jest także obecność specjalistów z bardzo wielu dziedzin, którzy są w trakcie wycieczek przewodnikami, przybliżającymi odwiedzane rejony – są wśród nich naukowcy, podróżnicy, pisarze, fotografowie.

Silversea gwarantuje bardzo wysoki poziom komfortu w kabinach. Jest ich na statku kilka rodzajów. We wszystkich znajdziemy poczęstunek w formie szampana (w dzień zaokrętowania), świeże owoce i kwiaty, zestaw napoi dostosowany do życzeń gościa, poduszki w wybranym przezeń kolorze, wygodne materace, szlafrok, kapcie, lornetkę (bardzo przydatna w czasie wycieczek), sejf, suszarkę do włosów oraz oczywiście wygodne pojedyncze lub podwójne łóżko, łazienkę i telewizor. Kabiny są sprzątane dwa razy w ciągu dnia, a także przygotowywane wieczorami do odpoczynku nocnego.

Najmniejsze są kajuty typu Adventurer. Mają 16-17 m2, dwa okna (iluminatory), wydzieloną część wypoczynkową oraz biurko, a także łazienkę z wanną lub prysznicem. Pokoje Explorer są nieco większe, z kolei apartamenty View oraz Vista mają duże panoramiczne okna. Apartament Veranda może się pochwalić czymś, co nazywa się „french balcony”, a jest znajdującą się za drzwiami balkonowymi balustradą. Dużo więcej przestrzeni, bo 43 m2, oferuje apartament Expedition, który ma dwa duże okna oraz wydzielony salon dzienny z sofą. Podobną powierzchnię, tyle że z dwoma „french balconies” za oknami, ma pokój Silver – może on także, po połączeniu z kabiną Veranda, mieć dwie sypialnie. Znajdziemy w nim także garderobę oraz toaletkę.

Apartament Medallion to 33 m2 powierzchni. Grand Suite to już pokaźny kawał mieszkania – 63 m2, dodatkowo obszerny balkon, salon dzienny, osobna jadalnia. Podobną powierzchnię ma Owner’s Suite, przy czym balkon ma w nim aż 15 m2. Pokoje na statku różnią się nieco wystrojem, ale jednego możemy być pewni – komfort czuć nawet w najmniejszym z nich.

Goście znajdą na statku wiele atrakcji. Panie z pewnością zainteresuje wizyta w Salonie Piękności, gdzie można oddać się w ręce fryzjera czy manikiurzystki. Biżuterię, modne ubrania czy perfumy można kupować w sklepach na statku – możemy być pewni, ze wszystkie produkty będą najwyższej jakości. Niezwykle pozytywne wrażenie robi Connoisseur’s Corner – to miejsce jakby żywcem przeniesione z filmów o XIX-wiecznej Anglii. Można tu zapaść się w głębokim, skórzanym fotelu i porozkoszować się kieliszkiem koniaku i dobrym cygarem. Z kolei od nałogu palenia można uciec, odwiedzając centrum fitness, pełne nowoczesnych i wydajnych pod względem spalania kalorii maszyn. Goście mogą także zapisać się na liczne zajęcia aerobiku czy pilates, a w świetnie wyposażonym spa poddać się seriom przywracajacych do życia zabiegów.

W bibliotece czeka na zapalonych czytelników cała masa książek w różnych językach, są tu także stacje do odsłuchiwania audiobooków. Na pokładzie nr 6 pasażerowie znajdą Observation Lounge. Jest to miejsce, które oferuje niesamowite panoramiczne widoki, rzecz jasna przy kawie czy dobrym drinku. Na Prince Albert II nie ma basenu, są za to dwa duże, zewnętrzne jacuzzi, a tuż obok grill, który zawsze serwuje coś pysznego. A jeśli już o jedzeniu mowa, to nie zapominajmy o statkowej restauracji, w której w eleganckiej atmosferze możemy delektować się doskonałymi posiłkami. Na pokładzie nr 6 znajduje się sala teatralna, w której odbywają się wykłady, seminaria i odczyty – pamiętajmy, że rejs statkiem Prince Albert II ma charakter paranaukowy.

Oczywiście, w wyprawach tą jednostką największa rolę odgrywa sama trasa rejsu. Prince Albert II pływa w kilku regionach: po Antarktyce, Arktyce, południowej i środkowej Ameryce, a także u zachodnich wybrzeży Afryki. Armator oferuje także rejsy zwane „Remote North”, co oznacza np. połączenie między Lizboną a Szkocją czy Reykjavikiem a Kanadą.

Przykładem rejsu po południowych zimnych morzach jest trasa z Ushuaia w Argentynie na Falklandy, między wysepkami płn. – zachodniej Antarktydy i przez Cieśninę Drake’a. Tych dwanaście dób pozwala poznać prawdziwe klejnoty Antarktyki: pokryte śniegiem góry, potężne lodowce, a do tego daje szansę by obserwować pingwiny, wieloryby, delfiny i wiele rodzajów ptaków. Prince Albert II jest wyposażony w łodzie motorowe typu Zodiac, zatem dotarcie do z pozoru niedostępnych miejsc nie powinno przysparzać kłopotów. Oczywiście, podczas rejsu można także zwiedzać – np. angielską katedrę na Falklandach czy dawne arktyczne stacje badawcze.

Równie pasjonujące są rejsy po północnym wierzchołku kuli ziemskiej. W trakcie wyprawy z Oslo i Longyearbyen w  Norwegii pasażerowie odwiedzają m.in. archipelag Svalbard, wyspę Jan Mayen oraz kilka miejsc na Islandii. Ekspedycja nosi nazwe „Fire & Ice” nie bez powodu –  lód reprezentują w jej trakcie lodowce, fiordy, niedźwiedzie, renifery, wieloryby, foki i mewy, zaś ogień wulkany, lawa i gejzery. Pasażerowie zobaczą Spitsbergen i odwiedzą tundrę. Okazję do obserwacji wulkanu da wizyta na Jan Mayen, gdzie znajduje się góra Beerenberg, wysoka na 2 300 metrów. Islandia to m.in. największy w Europie wodospad (wysokość 44 m, szerokość 100 m), odkrywanie rzadkich gatunków ptaków i obserwowanie gorącego błota oraz gejzerów. W trakcie wyprawy poznaje się także wiele legend i dzieje Wikingów.

Ciekawą wyprawą jest podróż z Portsmouth w Wlk. Brytanii do Leith w Szkocji. Niby blisko, ale rejs trwa 11 dni, a odbywa się pod hasłem „Ogrody i średniowieczne zamki”. Wiedzie przez wyspę Scilly, Waterford, Dublin, wyspę Gigha oraz kilka szkockich miast. W jego trakcie pasażerowie odwiedzają zamki i kościoły, spektakularne ogrody, dostępne wyłącznie od strony wody jaskinie oraz obserwują ptaki. Dzięki temu rejsowi można wczuć się w prawdziwie gockie klimaty, a przy okazji zrobić masę doskonałych zdjęć.

Wizualnym i fotograficznym rajem z pewnością będzie także wyprawa z Puerto Caldera na Kostaryce do Callao w Chile. Rejs ten pozwala poznać starożytne kultury, a także zwiedzić lasy tropikalne, a w nich zobaczyć dzikie małpy, iguany, leniwce i niebywałych rozmiarów roślinność. Pasażerowie odwiedzają też stanowiska archeologiczne oraz plantację bananów, dane im będzie zwiedzić Ekwador, Panamę oraz słynne Quito w Peru.

Wśród afrykańskich peregrynacji uwagę zwraca rejs z Kapsztadu w RPA do Dakaru w Senegalu. Zwiedzanie zachodniego wybrzeża Afryki trwa prawie miesiąc, ale za to pozwala poznać pustynię, złoża soli, spektakularne formacje skalne, a do tego pelikany, flamingi i komorany. Pasażerowie odwiedzają typowo afrykańskie wioski, szkoły, plantacje kokosów oraz oczywiście liczne miejscowości.

Nie trzeba dodawać, że ze wszystkich tych wypraw przywozi się nie tylko ogromne ilości zdjęć, ale i masę pamiątek, bardzo wartościowych – wszak pasażerowie Prince Albert II goszczą często w miejscach, do których nie docierają inni.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji

Zapisz się na nasz Newsletter

Bądź na bieżąco!
Nasze wiadomości w Twojej poczcie.