Na początek kilka faktów. Słotwiny Arena w Krynicy-Zdroju to nowoczesny ośrodek z około 10 km zróżnicowanych tras, idealnych dla rodzin i narciarzy średniozaawansowanych. Dominują szerokie, niebieskie nartostrady do spokojnej, widokowej jazdy – m.in. długa trasa „Dookoła świata” oraz łagodna „Na polanie”, poprowadzona częściowo przez rozległe, nasłonecznione polany. Dla bardziej wymagających przygotowano czerwone odcinki, w tym główną trasę z homologacją FIS, świetną do dynamicznej jazdy i treningów sportowych.
Większość stoków jest sztucznie naśnieżana, ratrakowana i oświetlona, co pozwala cieszyć się wieczorną jazdą przez większą część sezonu. Sercem ośrodka są dwie szybkie, 6‑osobowe koleje krzesełkowe Doppelmayr z osłonami przeciwwiatrowymi, obsługujące główne trasy, oraz wygodny wyciąg taśmowy/baby lift dla dzieci i początkujących. Na lubiących adrenalinę czeka snowparku. Na dolnej stacji mamy do dyspozycji restaurację, które serwuje wyjątkowo smaczną kuchnię – możemy polecić doskonałą pizzę z pieca opalanego drewnem, zupę pomidorową i lokalne wędliny.
Słotwiny Arena należy do tzw. Grupy Pingwina. Pod wspólnym, uśmiechniętym logo pingwina działa pięć całorocznych ośrodków – Czarny Groń, Skolnity, Kasina, Słotwiny Arena i Kurza Góra. W zimie to w sumie niemal 20 km tras narciarskich, nowoczesne koleje krzesełkowe, zaawansowane systemy naśnieżania, rozbudowane snowparki i lodowiska. Latem – parki rowerowe.
Wyróżnikiem Grupy jest całoroczny karnet Pingwin PASS, który pozwala swobodnie przemieszczać się między ośrodkami – od beskidzkich lasów po jedną z największych stacji narciarskich północnej Polski na Kurzej Górze. Grupa Pingwina to także wieże widokowe ze ścieżkami w koronach drzew, rodzinne strefy zabawy, pumptracki, tubing oraz bogate zaplecze noclegowe i gastronomiczne z flagowym Hotelem****&SPA Czarny Groń.
———————————–
Business Traveller: Byłem ostatnio w Słotwinach 15 lat temu i muszę przyznać, że skala inwestycji i jakość, którą dostarczacie, jest naprawdę najwyższej próby. Proszę o krótką charakterystykę ośrodka.
Daniel Lisek: Przede wszystkim warto podkreślić, że Słotwiny Arena to całoroczny ośrodek narciarsko‑rowerowy. Zimą działają tu cztery wyciągi narciarskie. Na głównych trasach pracują dwie sześcioosobowe koleje krzesełkowe z osłonami z plexi najnowszej generacji, które zapewniają komfort nawet przy niesprzyjającej pogodzie.
Fragment zjazdu czerwoną trasą FIS w Arena Słotwiny
Dla najmłodszych i osób zaczynających przygodę z nartami przygotowano 90‑metrową taśmę, idealną do stawiania pierwszych kroków na śniegu. Nowością sezonu 2026 jest zadaszona, dwuosobowa taśma o długości około 200 metrów, przeznaczona dla tych, którzy pierwsze kroki na nartach mają już za sobą i chcą zrobić kolejne, ucząc się jazdy na nieco dłuższej, łagodnej trasie.
Można powiedzieć, że jesteśmy „dla wszystkich” – od dzieci, przez początkujących, po dobrze jeżdżących dorosłych. Rodziny nie muszą się rozdzielać, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Dorośli, którzy swobodnie czują się na nartach, mogą korzystać z czerwonych tras przy głównym stoku, dzieci w tym samym czasie szkolić się będą pod okiem instruktorów w przedszkolu narciarskim lub na indywidualnych lekcjach.
Business Traveller: Przyznam szczerze, że aż uśmiechnąłem się, słysząc o Waszym pomyśle na Speed Dating na stoku. Na czym on polega?
Daniel Lisek: Rzeczywiście, wprowadziliśmy nietypowy projekt skierowany do singli – akcję Speed Dating na stoku. To pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce obejmująca wszystkie pięć ośrodków narciarskich grupy. Goście mogą nakleić na kurtkę specjalną naklejkę z uśmiechniętym pingwinkiem i serduszkiem, która stanowi dyskretne zaproszenie do rozmowy podczas jazdy koleją krzesełkową. Chodzi nie tylko o potencjalne randki, ale przede wszystkim o znalezienie towarzyszy do wspólnej jazdy na nartach czy snowboardzie.
Zależy nam, żeby ludzie przestali automatycznie sięgać po telefon, gdy tylko usiądą na krzesełku. Naklejka jest pretekstem, by odwrócić się do drugiej osoby i zapytać: skąd jesteś, po co przyjechałeś, jak jeździsz, jakie masz plany.
Business Traveller: Białe szaleństwo jest najważniejsze, ale naprawdę niesamowite wrażenie robi wieża widokowa na Słotwinach. Jej ogrom widać naprawdę dopiero wtedy, kiedy się pod nią stanie.
Daniel Lisek: Wieża widokowa w Słotwinach powstała w 2019 roku i od sierpnia tamtego roku jest dostępna dla gości jako pierwsza tego typu konstrukcja w Polsce. Umożliwia spacer w koronach drzew po kładce zawieszonej między 5 a 25 metrami nad ziemią. Pierwszy odcinek ścieżki ma około pół kilometra długości i prowadzi typowo pomiędzy drzewami, bez eksponowania panoram. Na tym etapie skupiamy się na części edukacyjnej, a nie na widokach. Rozmieściliśmy tam 15 przystanków edukacyjnych – multimedialnych i analogowych – poświęconych m.in. historii Łemków, architekturze drewnianej oraz florze i faunie Beskidu Sądeckiego. Przyjeżdżają do nas grupy szkolne a przez cały rok korzystają z niej również rodziny z dziećmi, które wspólnie odkrywają kolejne tablice, gry i instalacje.
Na ośmiu przystankach umieszczono kody QR, które prowadzą do krótkich, około dwuminutowych nagrań audio – lektor w atrakcyjnej formie streszcza najważniejsze informacje znane z wycieczek z przewodnikiem. Dzięki temu spacer można odbyć zarówno w trybie „na własną rękę”, jak i z wirtualnym przewodnikiem w telefonie.
Business Traveller: To dość nietypowe, że wieża jest wykonana z drewna?
Daniel Lisek: Jest w całości wykonana z robinii akacjowej – bardzo twardego i wytrzymałego drewna, które nie wymaga konserwacji. Konstruktorzy zapewniają, że spokojnie posłuży jeszcze kilku pokoleniom. Pamiętajmy, że w Beskidach taka konstrukcja musi się mierzyć z silnymi wiatrami halnymi, dochodzącymi wczesną wiosną i późną zimą do 140 km/h. Przez sześć sezonów całorocznej pracy nie odnotowaliśmy żadnych problemów konstrukcyjnych. Wieża ma 49,5 metra wysokości – nieprzypadkowo poniżej symbolicznych 50 metrów. Wyższa konstrukcja musiałaby spełnić kolejne, bardziej restrykcyjne wymogi prawa lotniczego, a głównym celem było wyniesienie platformy widokowej powyżej korony drzew, które w tym rejonie osiągają 25–30 metrów.
Business Traveller: Można powiedzieć, że w Krynicy jesteście młodzą siostrą największego miejskiego ośrodka narciarskiego – Jaworzyny Krynickiej. Co was wyróżnia na tle wielkiej konkurencji?
Daniel Lisek: Słotwiny Arena należy do grupy Pingwina, zrzeszającej pięć całorocznych stacji narciarsko‑turystycznych w Polsce. W przeciwieństwie do dużych związków karnetowych, takich jak Tatry Super Ski, które skupiają się głównie na zimie, my w grupie Pingwina myślimy o ofercie całorocznej.
Zamiast wyłącznie sezonowych skipassów, sprzedajemy całoroczne karnety Pingwin Pass.Karnet Pingwin Pass pozwala jeździć do woli na nartach od rana do wieczora na dowolnej z pięciu stacji grupy. Latem ten sam karnet otwiera dostęp do bike-parków – goście korzystają z kolei krzesełkowych, na których zawieszają rowery, a następnie zjeżdżają przygotowanymi trasami zjazdowymi.
W ramach Pingwin Pass dostępne są również nielimitowane wejścia na kluczowe atrakcje: wieże widokowe (m.in. Krynica‑Zdrój, Kurzętnik, Góra na Mazurach oraz najnowsza wieża w Wiśle Skolnity), tężnie solankowe czy magiczna osada w ośrodku Czarny Groń. Dzięki temu jeden karnet pozwala przez 365 dni w roku korzystać z narciarstwa, rowerów i szeregu atrakcji na świeżym powietrzu.
Krynickie Apres Ski
Krynia to jednak nie tylko narty – tutaj nie będzie się nudził absolutnie nikt, bo oferta adres ski (na szczęście nie tak typowa jak w Alpach) jest naprawdę szeroka.
Spacer po uzdrowisku najlepiej zacząć na deptaku, w sercu którego stoi odnowiona Pijalnia Główna. W modernistycznym gmachu można skosztować słynnych wód – Jana, Słotwinki, Zubra, Tadeusza i Zdroju Głównego. Tło dla tego nietypowego apres-ski życia tworzą zabytkowe krynickie wille – od secesyjnych pensjonatów po drewniane, willowe „perełki” z przełomu XIX i XX wieku. Ich werandy, zdobione balkony i fasady przypominają czasy, gdy do Krynicy przyjeżdżała elita artystyczna i lekarska, a miasto było jednym z najmodniejszych kurortów w tej części Europy. To właśnie wśród tych historycznych budynków najłatwiej poczuć klimat „starej Krynicy”.
Dziś do listy obowiązkowych punktów – szczególnie dla rodzin z dziećmi, ale nie tylko dochodzi Muzeum Zabawek. Na kilkuset metrach kwadratowych zgromadzono tysiące eksponatów – od XIX wieku po lata 90. – które w równym stopniu bawią dzieci, co uruchamiają nostalgię u dorosłych (u tych ostatnich np. gry konsolowe z lat 80-tych).
Miniaturowe kolejki, lalki, teatrzyki domowe czy dawne gry pokazują, jak zmieniały się mody, marzenia i codzienność kolejnych pokoleń.
Najmłodszym spodoba się także – a jakże – Muzeum Minerałów.
Kolejnym punktem „must have” jest Góra Parkowa, na którą od 1937 roku wjeżdża zabytkowa kolej linowo-terenowa – najstarsza tego typu w Polsce. Krótki, kilkuminutowy przejazd staje się podróżą w czasie (mocno multimedialną!) a na szczycie czekają alejki spacerowe, polany widokowe, place zabaw i kawiarnia z panoramą Beskidu Sądeckiego. Koniecznie, przy dobrej pogodzie, trzeba wjechać na wieżę widokową na szczycie Góry Parkowej, otwartą w styczniu 2026 r.


