4 godziny w Wiedniu, czyli cesarski sprint dla ambitnych

Autor tekstu: , Data publikacji:

Wiedeń w cztery godziny to jak próba zjedzenia całego tortu Sachera na raz – zadanie ambitne, nieco ryzykowne dla kondycji, ale absolutnie warte grzechu. Jeśli nasz pociąg ma opóźnienie, mamy długą przesiadkę na Schwechat lub po prostu jesteśmy w stolicy Austrii przejazdem, to lepiej zapomnieć o maratonach po wszystkich muzeach tego miasta. Poniżej trasa „Cesarskiego Sprintu”, która pozwoli nam poczuć esencję miasta i zasmakować jego dekadenckiej atmosfery. Warto przygotować wygodne buty, bo wiedeński bruk nie wybacza, i pora ruszyć w drogę.

Katedra św. Szczepana (Stephansdom)

Naszą ekspresową przygodę zaczynamy w samym sercu miasta, na placu Stephansplatz, pod „Stefflem” – jak pieszczotliwie nazywają wieżę katedry rdzenni wiedeńczycy. Ta monumentalna gotycka budowla jest dla Wiednia tym, czym wieża Eiffla dla Paryża. Najbardziej charakterystycznym elementem katedry jest jej dach, pokryty 230 tysiącami kolorowych dachówek układających się w herb Cesarstwa.

Warto wejść do surowego, chłodnego wnętrza, by podziwiać późnogotycki ołtarz z Wiener Neustadt oraz misternie rzeźbioną ambonę. Jeśli twoje łydki są w dobrej formie, wdrapmy się na wieżę południową. Widok na labirynt dachów pierwszej dzielnicy natychmiast wynagrodzi nam wysiłek pokonania 343 krętych stopni. Dla tych, którzy wolą oszczędzać siły, dostępna jest winda na wieżę północną, gdzie rezyduje Pummerin – jeden z największych dzwonów bijących w Europie. Jego oryginał odlany z armat zdobytych na Turkach podczas oblężenia Wiednia uległ zniszczeniu w pożarze katerdy w 1945 roku. Obecny Pummerin liczy sobie 65 lat i odlano go z metalu odzyskanego z oryginalnego dzwonu.

Więcej informacji: stephanskirche.at

Hofburg i Heldenplatz

Z katedry kierujemy się eleganckim deptakiem Kohlmarkt prosto w stronę Hofburga. To dawna zimowa rezydencja dynastii Habsburgów, która przez ponad siedem wieków służyła jako centrum dowodzenia ogromnym imperium. Kompleks jest tak rozległy, że przypomina miasto w mieście; składa się z 18 skrzydeł, 19 dziedzińców i około 2600 pokoi.

Przechodząc przez imponującą bramę Michaelertor, miniemy wejście do Muzeum Sisi oraz do apartamentów cesarskich. Tuż obok znajduje się Hiszpańska Szkoła Jazdy, gdzie w barokowej ujeżdżalni białe ogiery rasy lipicańskiej od stuleci trenują swoje baletowe popisy. Wychodząc na Heldenplatz (Plac Bohaterów), trafimy na gigantyczną przestrzeń otoczoną zakrzywioną fasadą z kolumnami Nowego Zamku (Neue Berg) wzniesionego w stylu neobarokowym. To tutaj w 1938 roku ogłoszono Anschluss Austrii, a dziś jest to popularne miejsce spacerów i koncertów.

Kawiarnia Café Central

Nie można powiedzieć, że było się w Wiedniu, nie zaliczając obowiązkowej „godziny z melanżem”. Stolica Austrii kawiarniami stoi, a Café Central to niekwestionowana królowa w tej kategorii. Warto udać się tego historycznego lokalu w Pałacu Ferstla, gdzie czas zdaje się zatrzymywać w XIX wieku pod wysokimi, sklepionymi sufitami. To tutaj, przy marmurowych stolikach, przesiadywali Lew Trocki, Zygmunt Freud oraz rzesze literatów.

Przy wejściu przywita nas figura Petera Altenberga – pisarza, który Café Central używał jako adresu korespondecyjnego. Menu kawiarni jest całkiem obfite, ale obowiązkowym zestawem każdego turysty powinna być kawa Wiener Melange oraz kawałek strudla jabłkowego z sosem waniliowym lub słynny tort Sachera. Pamiętajmy o jednej z najważniejszych zasad: wiedeńska kawiarnia to instytucja, w której kelner bywa lekko wyniosły i zdystansowany – to nie brak kultury, lecz element tradycji, bez której wizyta nie byłaby autentyczna.

Więcej informacji: cafecentral.wien

Opera Państwowa i Albertina

Spacerem wzdłuż reprezentacyjnego bulwaru Ringstraße dotrzemy do Wiener Staatsoper. To jedna z najważniejszych scen operowych świata, która została pieczołowicie odbudowana po zniszczeniach wojennych. Nawet jeśli nie mamy czasu na arię Mozarta, sam budynek z zewnątrz robi piorunujące wrażenie swoją neorenesansową bryłą.

Tuż obok opery, na fragmencie dawnych murów obronnych, wznosi się pałac Albertina. Mieści on jedną z największych na świecie kolekcji grafik, ale dla turysty w pośpiechu najważniejszy jest taras przed muzeum. To bez wątpienia najlepszy punkt fotograficzny w mieście. Stojąc przy pomniku konnym arcyksięcia Albrechta, uchwycimy w jednym kadrze gmach opery, zabytkowe kamienice, eleganckie hotele oraz pędzące dołem dorożki (Fiaker). To idealne miejsce na finałowe selfie.

Naschmarkt: Wiedeński tygiel smaków

Jeśli poczujemy głód, skierujmy kroki ku Naschmarkt – najsłynniejszemu wiedeńskiemu targowisku, którego historia sięga XVI wieku. To najbardziej egzotyczny zakątek Wiednia. Na odcinku około półtora kilometra znajdziemy setki stoisk oferujących wszystko: od lokalnych serów, przez perski kawior, po świeże owoce morza.

Naschmarkt to nie tylko zakupy, ale przede wszystkim centrum kulinarne. Można tu usiąść w jednej z licznych restauracji i spróbować tradycyjnego sznycla wiedeńskiego lub zjeść na szybko przepyszne falafele u jednego z ulicznych handlarzy. Jeśli nasza wizyta wypada w sobotę, targ rozrasta się o legendarny pchli targ (Flohmarkt), gdzie wśród starych obrazów i habsburskich pamiątek można znaleźć prawdziwe skarby. To idealne podsumowanie Wiednia – miasta, które jest jednocześnie dystyngowane, ale też otwarte i pełne życia.

Informacje praktyczne

Jak się poruszać: Najlepiej pieszo – wszystkie powyższe atrakcje znajdują się w obrębie 1. dzielnicy (Innere Stadt). Naschmarkt oddalony jest o dodatkowe 5–10 minut spacerem.

Komunikacja miejska: Jeśli musimy podjechać dalej, metro (U-Bahn) jest wzorowo oznakowane i szybkie (linie U1 i U3 krzyżują się pod katedrą).

Waluta i płatności: Obowiązuje euro. Choć w większości miejsc zapłacimy kartą, w kawiarniach i na targu warto mieć przy sobie gotówkę na napiwek dla kelnera.