Większość polskich turystów Pieniny kojarzy głównie ze spływem flisackim z prądem Dunajca. Tymczasem Pieniny po słowackiej stronie oferują wiele więcej, niż może się nam wydawać.
Chata Pieniny, czyli punkt wypadkowy
Jeśli planujemy poznać słowacki Pieniński Park Narodowy, za punkt wypadowy warto obrać góralski pensjonat przy czerwonym szlaku Drogi Pienińskiej – Chata Pieniny.
Jej lokalizacja jest wyjątkowa – obiekt znajduje się w Leśnicy, na wysokości 485 m n.p.m., w dolnym biegu Leśnickiego Potoku u stóp Bystrzyka (704 m). Leśnica leży dokładnie między Czerwonym Klasztorem a polską Szczawnicą, a chata stoi tuż przy Drodze Pienińskiej, która jest jednym z najpiękniejszych szlaków pieszych i rowerowych w Pieninach.
Droga Pienińska to królowa górskich tras — zaczyna się koło ujścia Leśnickiego Potoku do Dunajca, biegnie następnie nad Przełomem Dunajca po słowackiej stronie aż do Czerwonego Klasztoru. Licząc od centrum Szczawnicy, trasa liczy około 12 km długości i można ją przejść pieszo w około 3 godziny w jedną stronę. Chata Pieniny jest idealną bazą wypadową na te szlaki. Tutejszym gospodarzem jest Ján Gondek, promotor Pienin, który oferuje gościom prawdziwą słowacką gościnność.
Spływ Dunajcem
Dunajec na słowackim odcinku Pienin to rzeka, która nie tyle płynie, co prowadzi przez żywą panoramę gór. Na jej wodach można wybrać trzy najpopularniejsze formy: tradycyjne tratwy flisackie, pontony i kajaki, a każda z nich daje nieco inny sposób oglądania tego samego krajobrazu.
Tradycyjny spływ tratwą to najbardziej rozpoznawalna atrakcja regionu. Na słowackiej stronie trasa zwykle zaczyna się w okolicach Czerwonego Klasztoru (Červeného Kláštora) lub Majer i kończy w Leśnicy. Tratwa porusza się spokojnie, dzięki czemu można posłuchać opowieści przewodnika. Pontony i kajaki oferują więcej dynamiki: to propozycja dla osób, które chcą być bliżej nurtu, samodzielniej sterować i przeżyć Dunajec bardziej aktywnie.
Dunajec w Pieninach jest rzeką wyjątkową, bo przeciska się przez przełom o stromych, wapiennych zboczach i tworzy naturalną granicę między Polską a Słowacją. Po drodze mijamy najbardziej znane pienińskie szczyty i formacje. Z trasy widać słynne Trzy Korony, które dominują nad przełomem i uchodzą za symbol całych Pienin. Pojawia się też Sokolica z charakterystyczną sosną rosnącą na skraju urwiska, a dalej grań Pieninek, Czertezik, Czerteż czy masyw Golicy.
Po sławskiej stronie można się natknąć na rzeczne niespodzianki – jak choćby zacytowaną tratwę dla spragnionych napojów i przekąsek – rzecz mała, a jak cieszy.
Rowerem wzdłuż Dunajca
Nad słowackim odcinkiem Dunajca nie ma jednej, długiej „magistrali” rowerowej, ale kilka krótkich, bardzo malowniczych ścieżek, które idealnie łączą trasę z widokami na Pieniny, Tatry i przełom rzeki. Najbardziej znana jest Droga Pienińska – pieszo-rowerowy szlak od Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru, który prowadzi równolegle nad samą wodę wzdłuż przełomu Dunajca.
Droga Pienińska to 10-kilometrowa trasa, która idealnie nadaje się na aktywny dzień w Pienińskim Parku Narodowym. Jest łatwa, płaska i przyjemna: prowadzi przez polany, lasy i przybrzeżne ścieżki, dzięki czemu nawet początkujący rowerzysta bez problemu pokona dystans w około 1–1,5 godziny. To idealna opcja dla rodzin i osób, które chcą połączyć rower z obserwacją Trzech Koron, Sokolicy i skalnych ścian przełomu.
W okolicach Sromowiec i Leśnicy znajdują się krótkie, płaskie odcinki wzdłuż Dunajca, które służą jako rekreacyjne pętle. Są to trasy dla początkujących, o długości 5–8 km, z przewyższeniami do 80 m, które pozwalają podziwiać panoramę Pienin i Dunajca z bliska. W okolicach Sromowiec Niżnych i Sromowiec Kątów można też znaleźć krótkie szlaki MTB, które wiodą przez góry i wąwozy – to propozycja dla bardziej zaawansowanych.
Hard-userom polecamy międzynarodową trasę VeloDunajec o długości 237 km wzdłuż całej rzeki od Zakopanego do ujścia do Wisły – słowacki odcinek jest tylko fragmentem tej drogi.
Czerwony Klasztor, czyli pienińska perła
Czerwony Klasztor to jedna z najbardziej rozpoznawalnych miejscowości po słowackiej stronie Pienin. Choć dziś przyciąga przybyszy spokojem i widokami na Dunajec, jego dzieje zaczynają się od średniowiecznej fundacji, która miała być aktem pokuty, a nie planowanym przedsięwzięciem pielgrzymkowym.
Początki klasztoru sięgają 1319 roku, gdy węgierski magnat Kokosz Berzewiczy otrzymał pokutę za popełnione morderstwo: miał ufundować kilka klasztorów i zamówić tysiące mszy za duszę ofiary. Budowę rozpoczęto około 1330 roku, a pierwsze zabudowania miały formę drewnianą; dopiero później zastąpiono je cegłą i kamieniem. To właśnie od czerwonych, nieotynkowanych murów wzięła się nazwa „Czerwony” klasztor.
Losy tego miejsca były burzliwe. Klasztor był niszczony przez husytów i rabusiów, a następnie trafiał pod opiekę różnych zakonów. W XVIII wieku sprowadzili się tu kameduli z Włoch, którzy rozwinęli klasztor i nadali mu nowy charakter: powstały pustelnie, wieża kościelna, zajazd dla podróżnych, szpital i apteka. Zakonnicy zasłynęli też jako kopiści i uczeni, a ich rękopisy do dziś uchodzą za jedną z ciekawszych pamiątek po klasztornym życiu.
Wyjątkowość Czerwonego Klasztoru polega na tym, że nie jest on tylko zabytkiem. To miejsce wpisane w pejzaż Pienin, położone u stóp Trzech Koron i nad Dunajcem, gdzie surowa architektura kontrastuje z miękką linią gór. Dziś można tutaj smacznie zjeść a także zatrzymać się w pensjonacie, którego pokoje zlokalizowane są w klasztornych murach – cisza, brak zasięgu GSM i doskonałe jedzenie to idealny pomysł na prawdziwy wypoczynek.
Zamek w Starej Lubovli
Odwiedzając słowackie Pieniny nie sposób ominąć kolejnej historycznej perełki – Zamku w Starej Lubovli, którego historia to także w części polska historia.
Tutaj krzyżowały się interesy Węgier, Polski i późniejszej Słowacji. W 1412 roku na zamku doszło do spotkania Zygmunta Luksemburskiego z Władysławem Jagiełłą, a w 1655–1661 w murach ukryto polskie klejnoty koronne podczas potopu szwedzkiego. W 1768 roku na zamku był więziony Maurycy Beniowski, awanturnik, który później został królem Madagaskaru.
Dziś zamek jest częściowo odbudowany. W zachowanych pomieszczeniach mieści się muzeum, a w kaplicy – stała wystawa kopii polskich klejnotów koronacyjnych. Z wieży zamkowej roztacza się widok na Tatry i Pieniny.
Nestville Park
Będąc w słowackich Pieninach warto wybrać do miejscowości Hniezdne, do Nestville Park. To połączenie parku tematycznego, ekspozycji gorzelnictwa, browaru rzemieślniczego i farmy, gdzie produkowane jest pierwsza słowacka whisky. Najważniejsza atrakcja to ekspozycja gorzelnictwa, gdzie zwiedzający mogą zobaczyć proces produkcji whisky od zera, od zbiórki miodu, destylacji, aż do dojrzewania w beczkach. W trakcie zwiedzania można skosztować pierwszej słowackiej whisky.
Park oferuje również otwartą ekspozycję tradycyjnych ludowych rzemiosł z północnego Spiszu, która prezentuje kompletną kolejność czynności w produkcji, od mieszania miodu, przez destylację, aż do dojrzewania. W parku znajduje się też browar rzemieślniczy, gdzie można skosztować lokalnych piw, farma ze zwierzętami hodowlanymi (owce, krowy, konie, kury), plac zabaw dla dzieci, „czekoladziarnia” i wypożyczalnia e-bike’ów.
Bacówka Mejere
Pamiętajmy, że słowackie góry to mekka dla fanów owczych serów – pogłowie owiec w tym kraju jest, obok Rumunii, największe w kontynentalnej Europie. Słowacka bryndza, nawet kupowana w supermarketach ma co najmniej 50 proc. zawartości owczego mleka, tak z górskich, także pienińskich bacówkę, nawet 100 proc.
W trakcie naszej pienińskiej wyprawy warto odwiedzić Bacówkę Majere — drewnianą kolibkę, gdzie skosztujemy sery z rusztu, placki i prostą kuchnią góralską, idealną po spływie tratwą. Miejscowość Majere do końca XVIII wieku była folwarkiem należącym do dóbr Czerwonego Klasztoru.
To tylko jedno z miejsc, gdzie można raczyć się lokalną kuchnią i próbować najlepszych serów w akompaniamencie …owczych dzwoneczków.





