Miasto pod miastem

Autor tekstu: , Data publikacji:

Piotr Kowalewski twierdzi, że holenderskie lotnisko Schiphol jest dowodem na to, iż idea portu lotniczego, który rozwija się w prawdziwe miasteczko, jest możliwa do zrealizowania.

Korzystający z usług lotniczych dzielą się na tych, którzy byli i na tych, którzy z pewnością będą na tym lotnisku. To jeden z najbardziej znanych portów lotniczych w Europie i na świecie. Tak pod względem wielkości ruchu, rozmiarów (piąty w Europie), jak i poziomu oferowanych usług, amsterdamski Schiphol plasuje się w ścisłej światowej czołówce – jest hubem o niezwykle istotnym znaczeniu dla globalnej komunikacji powietrznej.

Poniżej poziomu

Schiphol Amsterdam Airport jest zarządzany przez spółkę Schiphol Group, która zajmuje się również aktywnością w innych dziedzinach oraz innych krajach – ma np. 8 procent udziałów w Aéroports de Paris, zaś na mediolańskiej Malpensie buduje MXP Business Park, który będzie się składał z ośmiu biurowców o łącznej powierzchni 64 tys. m2. Firma zatrudnia prawie 2,5 tysiąca osób i osiągnęła w 2009 roku przychody rzędu 1,1 mld euro. Oczywiście, jej oczkiem w głowie jest lotnisko pod Amsterdamem, jedno z niewielu, znajdujących się od chwili założenia w tym samym miejscu.

Port lotniczy powstał w Holandii w 1916 roku – tradycyjnie zaczynając od funkcji wojskowych. Pierwszy lot cywilny KLM odbył się cztery lata później. Tuż przed wojną Schiphol był drugim lotniskiem w Europie pod względem liczby operacji lotniczych. Zbombardowany w trakcie działań wojennych, został po wojnie odbudowany. W latach 60-tych ubiegłego wieku rozpoczęła się budowa nowego portu lotniczego. W 1978 roku otwarte zostało połączenie kolejowe między lotniskiem a miastem, dziesięć lat później zbudowano nową wieżę kontrolną. Oczywiście, port przez cały czas się rozbudowywał, np. w 1995 roku oddano do użytku centrum Schiphol Plaza, sukcesywnie dobudowywano kolejne części.

Dzisiaj port lotniczy to 2 787 hektarów. Oferuje niemal 300 połączeń do prawie setki krajów. Liczba pasażerów przekracza 43 miliony rocznie. Warto przy okazji dodać, że lotnisko pod Amsterdamem to również ważny, trzeci w Europie (1,28 mln ton ładunków rocznie), punkt przewozów towarowych. Ruch obsługuje sześć pasów startowych o długości od 2 do 3,8 tys. metrów. Liczba operacji lotniczych sięga rocznie 391 tysięcy. Operuje tu około 90 linii lotniczych.

Ciekawostką jest fakt, że lotnisko w Amsterdamie jest drugim najniżej położonym na świecie. Znajduje się 4,5 metra poniżej poziomu morza. Przegrywa jedynie z Rotterdamem, w którym port lotniczy usytuowany jest o półtora metra niżej. Schiphol to miejsce funkcjonowania wielu firm i zatrudnienia tysięcy osób – działają tu 544 przedsiębiorstwa (w tym ponad 200 sklepów).

Hub multimodalny

Spółka Schiphol Group może i angażuje się w wielorakie obszary działań biznesowych, ale jej oczkiem w głowie jest koncepcja o nazwie AirportCity. To nic innego, jak ucieleśnienie obecnego od pewnego czasu w przemyśle lotniczym trendu, który mówi o przekształcaniu lotnisk w najprawdziwsze miasteczka, z centrami handlowymi, całą masą rozrywek, licznymi parkingami, itd. Zarządzający hubami lotniczymi przewidują, że ten kierunek będzie się rozwijał, i w istocie tak się dzieje – bardzo często wizyta mieszkańców miasta w kinie i restauracji, połączona z możliwością oglądania startujących i lądujących samolotów, to atrakcja rodzinna. Z drugiej strony taki trend ma ogromną wartość biznesową, w końcu to bardzo wygodne mieć na lotnisku możliwość wynajęcia hotelu, zorganizowania konferencji i zapewnienia jej uczestnikom rozrywek.

Wszystko to w amsterdamskim wydaniu przybiera postać ogromnych inwestycji (w ubiegłym roku 215 mln euro) i nieustannego rozrostu portu lotniczego, co ma wyraz w tworzeniu nowych rozwiązań logistycznych, biznesowych, informatycznych, handlowych i rozrywkowych, a także ze sfery bezpieczeństwa. Jak głosi zarząd Schiphol, lotnisko w Amsterdamie ma być holenderskim centrum ruchu nie tylko lotniczego, ale także kolejowego oraz drogowego, tworząc coś, co określa się mianem „hubu multimodalnego”. Dla pasażerów i gości to czysta wygoda, bo wszelkie usługi są w porcie lotniczym dostępne przez 24 godziny na dobę i przez 7 dni w tygodniu.

Czy tworzenie AirportCity się udaje? Patrząc na rozwój lotniska Schiphol można bez wątpienia powiedzieć, że tak. Świadczy o tym nie tylko rozwój portu, ale i to, że jest on doceniany za serwis i jakość usług – od 1980 roku Schiphol zdobył 160 międzynarodowych nagród w wielu różnych konkursach i rankingach.

W stronę biznesu

Ogromna część przewijających się przez lotnisko w Amsterdamie osób to pasażerowie biznesowi. Nic zatem dziwnego, że Schiphol ma dla nich bogatą ofertę. W centrum portu znajdziemy centra konferencyjne Exchange Avenue oraz Regus Skyport Meeting Centre. Na to pierwsze składa się osiem sal konferencyjnych, z których największa mieści 80 osób. Są tu także miejsca na mniejsze spotkania, cztery sale, mieszczące do 14 osób. We wszystkich znajdują się komfortowe, ekskluzywne meble oraz najwyższej jakości audiowizualny sprzęt konferencyjny. Nieco inna koncepcja przyświeca Regus Skyport Meeting Centre – to miejsce, w którym znajdziemy sale, przystosowywane od zera do potrzeb gości, od mebli poczynając, na ołówkach kończąc.

Wartym podkreślenia jest nieustanna obecność obsługi w recepcji biznesowej – jej pracownicy są gotowi zorganizować spotkanie nie tylko z dużym wyprzedzeniem, ale i w ostatniej chwili. To takie biznesowe „last minute”. Nie ma, rzecz jasna, najmniejszego problemu z cateringiem – np. w Exchange Avenue działa bar kawowy.

Airport Business Point to z kolei miejsce spotkań dla pasażerów biznesowych i ich kierowców (jest tu dla nich wydzielona osobna przestrzeń). Można tu, w trakcie oczekiwania, skorzystać z bezprzewodowego Internetu. Pomysł jest świetny – pozwolił zlikwidować problem szukających się wzajemnie osób. Meet & Assist jest usługą, która pozwala biznesmenom oraz VIP-om korzystać z usług dedykowanej obsługi, co pozwala przejść szybko formalności, a o tym, jak bywa ważny w biznesie czas, wiemy doskonale wszyscy. Usługa ta może również obejmować grupy przybywających na lotnisko gości.

W porcie lotniczym pasażerowie biznesowi znajdą oczywiście salony biznesowe kilku linii lotniczych, w tym rzecz jasna KLM, dla którego Schiphol jest głównym lotniskiem. Największe wrażenie robi salon Privium, przeznaczony dla uczestników programu lojalnościowego o tej samej nazwie. Futurystyczny wystrój przywodzi na myśl „Odyseję kosmiczną” Stanleya Kubricka, a komfort i cisza, jakie tu panują, są warte każdego poświęcenia. Rzecz jasna, jak na nowoczesny obiekt przystało, bezprzewodowy Internet jest tu wszechobecny, choć płatny – można za niego płacić kartą kredytową w specjalnych kioskach internetowych bądź gotówką w sklepach. W KPN Internet Centre można używać miejscowych komputerów.

Urok rogalika

Schiphol, widziany z okien samolotu, przypomina kształtem rogala z kilkoma odnogami. Środkową jego część stanowią trzy hale oraz centrum handlowe, odnogami są tzw. piers, do których „podczepione” zostały rękawy, prowadzące do samolotów. Taka konstrukcja ułatwia w znaczny sposób poruszanie się po porcie, zgubić się mogą tutaj tylko największe gapy.

Oprócz typowej infrastruktury, związanej z odprawą, znajdziemy na lotnisku całą masę sklepów, restauracji i kafejek. Do tego różne udogodnienia, choćby w postaci fotela do masażu o nazwie Back To Life (10 minut masażu to koszt 16,50 euro). Naprawdę zmęczeni mogą skorzystać z biczów wodnych. Kolejne rozrywki zapewni Holland Casino, usytuowane w hali przylotów nr 2, zaś na tych, którzy lubią obserwować ruch na lotnisku, czeka obszerny taras Panorama, gdzie są usytuowane także restauracje.

Oryginalnym przedsięwzięciem jest muzeum. Oddział słynnego Rijksmuseum znajduje się na Holland Boulevard (to taka wewnętrzna aleja lotniskowa), między Pier E oraz Pier F. Otwarte jest ono od godziny 7:00 do 20:00, wstęp jest darmowy. Można tu podziwiać eksponaty słynnych włoskich mistrzów malarstwa, ekspozycje zmieniają się kilka razy w ciągu roku. Bardzo ciekawą propozycją spędzania czasu na Schiphol jest możliwość wybrania się na wycieczkę rowerową. Jeździ się po wyznaczonych wokół portu ścieżkach rowerowych.

Schiphol dzieli od centrum Amsterdamu 15 minut jazdy pociągiem i jest to najlepszy sposób dostania się na lotnisko i wydostania się z niego. Stacja kolejowa znajduje się pod halą główną, nie sposób też przegapić kas biletowych. Ciekawą propozycją jest możliwość zakupu biletu bez daty wyjazdu – w dzień podróży wystarczy taki bilet podstemplować w maszynie do sprzedaży biletów. Rzecz jasna, są na lotnisku także dostępne autobusy, taksówki oraz busy hotelowe, należące m.in. do sieci Mercure, Ibis, Hilton i Radisson.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji

Zapisz się na nasz Newsletter

Bądź na bieżąco!
Nasze wiadomości w Twojej poczcie.