Jeden dzień z życia…szefa cateringu i sprzedaży pokładowej

Autor tekstu: , Data publikacji:

Magnus Hannukainen, odpowiedzialny za pokładowy catering i sprzedaż bezcłową linii lotniczych Finnair, rozmawia z Sarą Turner

6:30 Zazwyczaj wstaję, zjadam śniadanie, a potem w drodze do biura odwożę dzieci do szkoły. Pracuję już w samochodzie, rozmawiając przez telefon. Podróż trwa 30 minut, więc można w tym czasie sporo zrobić – zmienić godziny spotkań, zaaranżować nowe, sprawdzić jak się mają sprawy.

9:00 Niektórzy są już w biurze od 7:00, jednak mnie udaje się dotrzeć nie wcześniej niż na 9:00. Nie jestem rannym ptaszkiem. Mama mówiła, że kto rano wstaje, ten… jest niewyspany. Pierwszą rzeczą jaką robię, to przeglądanie poczty – codziennie dostaję sporo e-maili.

9:30 Jako dyrektor działu, zawsze mam dużo spotkań. Trzeba się do nich dobrze przygotować, w przeciwnym razie nie ma efektów. Tematem może być mnóstwo spraw: jak wprowadzić produkty na rynek, jak zaprojektować sklep, istotną kwestią jest też zarządzanie zasobami ludzkimi.

Zwykle nie zajmuję się tym z biura. Rozmawiam z ludźmi osobiście i jadę na miejsce, gdzie wystąpił jakiś problem, lub pojawiła się nowa okazja. Myślę, że to lepsze, niż prowadzenie e-mailowej korespondencji, co trwałoby jakieś dwa tygodnie, a i tak nie przyniosłoby wymiernych efektów. Lubię kiedy ludzie aktywnie się w coś angażują, a popełnianie błędów, jest tego częścią. Nic nie robiąc nie popełnisz błędów, ale nie osiągniesz też żadnych rezultatów.

Istotnym elementem naszej pracy jest selekcja win. W klasie biznesowej wymieniam kartę win co sześć miesięcy – wybieram jednego szampana, dwa białe i czerwone wina, jedno porto i jedno słodkie wino. Przeznaczam na to dwa dni, kiedy nie mam żadnych spotkań i nic mi nie przeszkadza. Pracuję w branży alkoholowej odkąd skończyłem 19 lat. Myślę, że w życiu próbowałem około 25 tysięcy win (zazwyczaj jest to od tysiąca do półtora rocznie). Robię to osobiście i z zawiązanymi oczami, by lepiej się koncentrować. Niektóre marki są zbyt popularne, całkiem łatwo jest kupić wino sugerując się po prostu etykietą. Muszę myśleć o klientach – celem ponad połowy naszych długodystansowych lotów są kraje azjatyckie. Muszę wybrać takie wino, które pasuje zarówno do azjatyckiej jak i zachodniej kuchni. Nie mam ulubionego wina, ale życie jest zbyt krótkie, by pić kiepskie trunki.

12:00 Jeśli w ogóle jadam lunch, to mniej więcej o tej porze. Może być to sałatka, choć zwykle piję tylko kawę. Nie ma czasu na porządny posiłek. Wtedy sprawdzam też pocztę przez komórkę.

12:30 Po południu mogę mieć spotkanie dotyczące pokładowej sprzedaży bezcłowej – to również istotny element naszej polityki. Nie chodzi o to, by wsunąć katalog do kieszeni fotela. Trzeba pomyśleć, ile w ogóle możesz zaoferować – im więcej produktów, tym więcej miejsca zabierają, samolot robi się cięższy, potrzebuje więcej paliwa, przez co koszty idą w górę. W ofercie jest możliwość zamówienia około 500 produktów – można je kupić podczas lotu w jedną stronę, a odebrać w drodze powrotnej. Dzięki temu widać co się sprzedaje, a co nie, i można wprowadzać stosowne zmiany. Ludzie często kupują to, co jest nowe, a potem to, co jest dostępne.

Następnie mogę mieć spotkanie w sprawie naszego sklepu na lotnisku, który ma zostać otwarty w lutym. Jest większy od obecnego, a jego oferta będzie obejmowała większy wybór alkoholi, kosmetyków i upominków. Mogę też spotkać się z ludźmi z naszej spółki macierzystej, by przedyskutować kwestię pokładowego cateringu. Każda linia lotnicza skupia się na tym, co jest serwowanie na pokładzie, i co można sprzedać – my obecnie szukamy innych rozwiązań.

16:30 Zanim wrócę do domu, często zaglądam do fabryki, w której przetwarzane są nasze posiłki i bezcłowe produkty. Jest nad czym się zastanowić – obsługujemy około 20 tysięcy lotów rocznie, podczas których zawsze coś jest serwowane pasażerom. Przygotowujemy niemal dziesięć tysięcy posiłków dziennie. Od maja będzie ich nawet więcej, gdyż otwieramy loty do Singapuru i poszerzamy ofertę lotów do Hong Kongu. Muszę również spotkać się z dostawcą, który chce nam zaoferować swoje produkty bądź wina.

19:00 Kończę pracę przed 19:00. Kiedy wracam do domu, odrabiam z dziećmi zadanie domowe, a później, na przykład, pracuję w ogrodzie. Zwłaszcza w lecie, kiedy słońce świeci przez 19 godzin na dobę – po prostu muszę się czymś zająć. Nie potrafię pójść spać przed północą.

Po ciężkim dniu rzadko się zdarza, bym po prostu usiadł i nie myślał o niczym. Lubię, kiedy dużo się dzieje, inaczej zaczynam się nudzić. Lubię kiedy jest duży ruch, gdy trzeba coś wymyślić lub udoskonalić. Dla mnie nie ma czegoś takiego, jak zwykły dzień.

Odwiedź finnair.com

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji