Premium na start

Autor tekstu: , Data publikacji:

Z powodu oszczędności coraz więcej linii lotniczych wprowadza taryfę Premium, która ma być pomostem między wyższą a niższą klasą. Alex McWhirter ostrzega, że pasażerowie klasy ekonomicznej mogą odczuć skutki takiej polityki szczególnie wyraźnie.

W ostatnich latach wielu przewoźników zwiększało przestrzeń w klasie biznesowej, niektórzy nawet do tego stopnia, że fotele mogą pełnić teraz rolę łóżek. Jednocześnie zmniejszał się odstęp pomiędzy fotelami w klasie ekonomicznej. Dla pasażerów biznesowych, skłonnych zapłacić za wygody, to dobra wiadomość. Pasażerowie „ekonomiczni” również nie narzekają, są gotowi tolerować niewygody, byle niska cena przelotu została utrzymana. Jednak wśród korzystających z usług lotniczych jest jeszcze jedna grupa – osoby korzystające z klasy Business, ale zwracające szczególną uwagę na cenę biletu. To właśnie dla nich powstała klasa Premium Economy.

Potrzebę utworzenia dodatkowej klasy dostrzegły już w początkach lat 90-tych linie lotnicze Taiwan’s Eva Air, Virgin Atlantis, a także British Airways. Za dopłatą do normalnej klasy ekonomicznej, Premium oferuje komfortowe warunki jak na długodystansowy lot, porównywalne z tymi, na jakie możemy liczyć w klasie biznesowej.

„Elite Class [klasa Premium Economy w liniach lotniczych Eva Air] zbiera doskonałe opinie wśród klientów. To obecnie nasz zdecydowanie najpopularniejszy produkt, jeśli chodzi o loty długodystansowe. Zyskujemy lojalnych klientów zarówno wśród pasażerów prywatnych, jak i biznesowych” – mówi Mike Wang, menadżer ds. sprzedaży i marketingu linii Eva Air na terenie Zjednoczonego Królestwa i Irlandii.

Kolejną korzyścią wynikającą z dodatkowej klasy, jest możliwość wykorzystania jej w celach marketingowych, by podwyższyć pasażerom komfort lotu, lub żeby go obniżyć – w przypadku kiedy samoloty mają nadkomplet. Sprytni stali klienci British Airways rezerwują bilety w klasie Premium Economy, w nadziei że zostaną później przeniesieni do klasy biznesowej. British Airways czerpie zyski, kiedy do klasy biznesowej zostanie przeniesiony pasażer z klasy Premium, a nie ze zwykłej ekonomicznej.

Natomiast dla pozostałych pasażerów, którzy nie zostaną przeniesieni, pewnym pocieszeniem jest to, że ich lot będzie stosunkowo wygodny. Zapewne również pracownicy kas na lotniskach mają dzięki temu łatwiejsze życie, ponieważ pasażer łatwiej przełknie przeniesienie z klasy Business do Premium niż do zwykłej klasy ekonomicznej.

Mimo widocznych gołym okiem korzyści, większość linii lotniczych wydawało się ignorować Premium Economy. Jednak od niedawna pomysł ten zyskuje rangę ogólnoświatową. Firmy przeznaczają znacznie mniej funduszy na podróże biznesowe. W ostatnich latach linie Air New Zealand i australijskie Qantas, a także japońscy przewoźnicy ANA oraz JAL, Icelandair czy brytyjskie Bmi rozszerzyły swoje oferty o klasę Premium.

Najbardziej znacząca była adaptacja tej usługi przez europejskiego giganta Air France w 2009 roku. Włoskie linie Alitalia mają zamiar wprowadzić Premium Economy do swojej oferty w pierwszej połowie bieżącego roku. Natomiast linie Etihad ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich rozważają dodanie tej klasy w samolotach A380, które mają pojawić się u nich w 2012 roku.

Dlaczego trwa to tak długo? Kiedy redakcja magazynu Business Traveller zapytała przedstawicieli linii lotniczych o przyczynę zwlekania z wdrożeniem pomysłu, ci odpowiadali, że nie zauważyli potrzeby wprowadzenia dodatkowej klasy. W rzeczywistości decyzja o wprowadzeniu Premium jest zależna od polityki konkurencyjnych przewoźników. Wielcy gracze, tacy jak American Airlines, Emirates, Lufthansa czy Singapore Airlines (SIA) wstrzymują się ze zmianami w konfiguracjach lotów i związanymi z tym kosztami, jeśli celem miałoby być konkurowanie z innymi na kilku wybranych trasach. Zmiana w ich polityce może nastąpić jedynie wówczas, kiedy większość dużych linii lotniczych wprowadzi ten produkt do swojej oferty.

Linie Cathay Pacific z Hongkongu dobitnie ukazują swój punkt widzenia. W ubiegłym roku dyrektor naczelny linii, Tony Tyler, powiedział magazynowi Airliner World, że „wielokrotnie przymierzano się do wprowadzenia Premium Economy, jednak pomysł nie wydawał się być opłacalny”.

Ale zważywszy na obecnie panujący klimat w ekonomii, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. W wypowiedzi dla magazynu Business Traveller, czytamy, że przedstawiciele linii Cathay Pacific twierdzą, iż klasa Premium pozwala spojrzeć na branżę w szerszym kontekście. „Staramy się analizować naszą politykę z różnych punktów widzenia. Klasa Premium Economy to jedna z wielu opcji, które bierzemy pod uwagę, choć żadne decyzje na razie nie zapadły” –  czytamy w oświadczeniu.

Z kolei linie Emirates oraz SIA nadal utrzymują, że nie mają w planach wprowadzenia Premium. Podobne poglądy mają American Airlines, Continental, Delta/Northwest, Korean Air i wielu innych przewoźników.

Część linii lotniczych przyjęła bowiem inną taktykę: decydują się na wprowadzenie niewielkich zmian, zamiast narażać się na koszty związane z utworzeniem oddzielnych kabin ze zmienionym rozstawem foteli. Linie United Airlines i KLM zwiększyły odległość między siedzeniami w kilku pierwszych rzędach klasy ekonomicznej, oferując je stałym pasażerom, bądź członkom programów lojalnościowych. To efektywne rozwiązanie pozwala zadowolić potrzeby tych klientów, którzy przynoszą największe zyski. Wadą tego systemu, jest fakt, iż te wygodniejsze siedzenia nie są gwarantowane, gdyż często są przydzielane klientom według kolejności przybycia.

Jeśli chodzi o klasę Premium Economy, problemem jest również to, że jej standardy są niejednolite. Trzech przewoźników, którzy wiele lat temu wprowadzili klasę Premium jako nowy produkt, nie dokonywało w niej wielu zmian. W przypadku British Airways ta usługa wydaje się przestarzała, jednak linie na razie nie mają w planach żadnych modyfikacji. Niemniej pod koniec października ubiegłego roku dyrektor naczelny British Airways, Willie Walsh wyznał Business Travellerowi: „Myślę, że są sposoby, dzięki którym możemy udoskonalić Premium – to jedna z rzeczy, nad którymi obecnie pracujemy”.

Nie ma wątpliwości, że ostatnie zmiany były na lepsze. ANA wprowadza do swojej oferty klasę Premium Economy o podwyższonym standardzie, która jest produktem z zupełnie innej ligi, w porównaniu do tych proponowanych przez konkurencyjnych przewoźników (zostanie wprowadzona w samolotach B777-300ERs na trasie pomiędzy Tokio a Nowym Jorkiem).

Będzie tam osiem siedzeń w rzędzie, w konfiguracji 2+4+2, co nie jest specjalną innowacją, ale dobrą wiadomość stanowi fakt, że powiększona zostanie przestrzeń na nogi, z 96 do 106 cm (zwróćmy uwagę, że jeszcze 15 lat temu w biznesowej klasie przestrzeń na nogi wynosiła około 100 cm), oprócz tego każdy fotel będzie wyposażony w 12-calowy ekran telewizyjny, wejście na iPoda oraz gwarantujące prywatność parawany.

Oznacza to, że Premium Economy podwyższa standardy, ale wiąże się to z ryzykiem odejścia od polityki oferowania produktów wartych swojej ceny. „Odległość między siedzeniami w naszej klasie Premium jest zdecydowanie większa niż u innych. To efekt przeprowadzonych przez nas ankiet wśród klientów. Uznaliśmy, że ważne jest, by oferować im wysoki komfort. W obecnych, nie za ciekawych czasach, wielu pasażerów biznesowych stara się oszczędzać” –  mówi rzeczniczka linii lotniczych ANA.

Ale czy zawężanie różnic między klasą biznesową a Premium Economy nie jest błędem? „Nadal istnieją oczywiste różnice między tymi klasami – mówi rzeczniczka. – Nasza nowa klasa biznesowa jest obecnie wyposażona w łóżka, a także ponad 30 dań w menu. Te udogodnienia są niedostępne dla pasażerów klasy Premium”.

Czy jednak nie istnieje ryzyko, że po wprowadzeniu komfortowych udogodnień, koszty wzrosną, co będzie się wiązało z wyższymi cenami przelotów? „Obecnie nie wiemy jeszcze, jak będą wyglądały nasze ceny w przyszłości, ponieważ klasa Premium Economy będzie dostępna dla podróżujących po Europie dopiero w trzecim kwartale 2010 roku – twierdzi ANA. – Naturalnie, będziemy uważnie obserwować sytuację na rynku, ale udogodnienia na pewno nie będą głównym czynnikiem powodującym wzrost cen”.

Tak czy inaczej, to kolejny powód do zmartwień, również dla pasażerów ekonomicznych. Aby usprawiedliwić wyższe ceny w klasie Premium, niektóre linie zaczęły obniżać standardy w zwykłej klasie ekonomicznej. Linie Icelandair rozpoczęły tę politykę, kiedy w 2008 roku wprowadziły klasę Economy Comfort –  zrezygnowały z podawania darmowych posiłków i napojów w zwykłej klasie ekonomicznej, zarówno na krótkich, jak i długodystansowych lotach. A ponieważ większość lotów między Europą a Stanami Zjednoczonymi odbywa się z międzylądowaniem w Reykjaviku, podróże bardzo się dłużą, przez co pasażerowie często są zmuszeni płacić krocie za dania z pokładowej kuchni.

Niedawno Air France oświadczyły, że zamierza obniżyć standardy. Posiłki nadal będą bezpłatne, ale linia zamierza wyróżnić swój nowy produkt, klasę Premium Voyageur (obecnie znajdziemy ją w większości samolotów, z wyjątkiem B777 latających na trasach na terenie Karaibów i w obszarze Oceanu Indyjskiego, w B747, które są obecnie wycofywane, a także w A380) poprzez gęstsze rozmieszczenie foteli w samolotach B777.

Te wielkie samoloty latają na najważniejszych dla Air France trasach, a w klasie ekonomicznej fotele rozmieszczone są ciaśniej niż zwykle (3+4+3, zamiast tradycyjnie 3+3+3). W ciągu najbliższych lat, inni przewoźnicy mogą powtórzyć ten zabieg.

Kolejną przeszkodą dla Premium Economy jest to, iż kiedy miejsca w niej oferowane są po normalnych cenach, klasa ta nie wydaje się być ani trochę atrakcyjniejsza w porównaniu z klasą biznesową oferowaną po zniżce. Wystarczy porównać ceny British Airways i Virgin Atlantic na trasach między Londynem a głównymi azjatyckimi miastami, jak Bangkok, Hong Kong czy Singapur z obniżonymi kwotami za lot w klasie Business w ofercie takich przewoźników jak KLM, Lufthansa i bliskowschodnich linii lotniczych.

Aby więc Premium Economy stało się korzystną alternatywą, należy przyciągnąć podróżnych atrakcyjnymi cenami, stosując wyprzedaż biletów bądź całoroczne konkurencyjne taryfy. Właśnie to drugie rozwiązanie od pewnego czasu stosują linie Eva Air. „Podróż klasą Elite Class z liniami Eva Air jest o około jedną czwartą droższa, niż klasą ekonomiczną. Sądzimy, że popularność tej pierwszej jest rezultatem naszej agresywnej kampanii cenowej. Przekonaliśmy się, że pasażerowie, którzy skorzystali z tego produktu, bardzo go sobie chwalą” – mówi Wang.

 

Lecimy w Premium Economy

Zalety

-Większy komfort i udogodnienia, które warte są swojej ceny.

-Dzięki dodatkowej przestrzeni, dostępowi do poczekalni, lepszemu jedzeniu, jest to coraz bardziej kusząca alternatywa w stosunku do klasy biznesowej.

-Stali klienci mogą zarezerwować miejsce w Premium Economy, z nadzieją, że zostaną przeniesieni do lepszej klasy.

-Kiedy samolot ma nadkomplet, personelowi łatwiej jest przenieść pasażera z klasy biznesowej do Premium Economy niż do zwykłej klasy ekonomicznej.

 

Wady

-Na rynku panuje zamieszanie, gdyż większość przewoźników nie ma klasy Premium Economy w swojej ofercie. Pozostałe linie oferują ją tylko na wybranych trasach.

-Jest stosunkowo droga – chyba, że trafimy na wyprzedaż biletów. Często zdarza się, że miejsce w klasie biznesowej, po zniżkowej cenie, kosztuje tyle samo.

-Istnieje też pewne ryzyko związane z licznymi udogodnieniami. W przypadku niektórych przewoźników przekłada się to na wyższe ceny.

-Pasażerowie zwykłej klasy ekonomicznej stoją na przegranej pozycji, gdyż przewoźnicy często decydują się obniżyć ich komfort lotu, po to, by zachęcić podróżnych do korzystania z Premium Economy.

 

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji