Laptop Vaio S, Sony

Autor tekstu: , Data publikacji:

Użytkownicy zakochani w marce Sony, a takich nie brakuje, twierdzą, że komputery osobiste serii Vaio dokonały prawdziwej rewolucji na rynku laptopów i sprawiły, że teraz poczciwy stacjonarny blaszak PC zaczyna być zjawiskiem oldschoolowym.

Trudno uwierzyć, ale termin Vaio ma już 15 lat. Po raz pierwszy nazwy tej (był to skrót od Video Audio Integrated Operation, po kilku latach zmieniony na Visual Audio Intelligence Organizer) użyto w roku 1996.

Przez lata firma wypuściła na rynek dziesiątki modeli komputerów osobistych, zaopatrując je w różnej wielkości monitory i podzespoły predysponujące sprzęt do surfowania po sieci, rozrywki lub działań biznesowych. Najnowszy Vaio S jest właśnie dla tych ostatnich użytkowników.

WRAŻENIA

Czarna obudowa z twardego, odpornego ale nadającego dystynkcji stopu magnezowego od razu pozycjonuje maszynę jako produkt z wyższej półki, choć to przecież młodszy i potencjalnie nieco uboższy brat potężnej serii Z. Bez krągłości, zbędnych ozdobników, przekonuje prostotą formy i solidnym wyglądem. Wrażenie robi także grubość urządzenia, a raczej brak tejże – Vaio S w nowej odsłonie ma bowiem poniżej jednego cala (24 mm). Szerokość 33 centymetrów sprawia, że doskonale zmieści się na rozkładanym stoliku w samolocie. Dodając do tego potencjał akumulatorów i wagę, jego możliwości w podróży stają się nieocenione.

FUNKCJONALNOŚĆ

Solidna konstrukcja zewnętrzna przekłada się także na ergonomiczne i czytelne rozłożenie wnętrza maszyny. Klawisze, umieszczone w delikatnej, podświetlanej niszy, są solidnie od siebie odseparowane – praca staje się wygodna, nie ma miejsca na przypadkowe, denerwujące błędy. Dłonie, opierane na szerokim pasie czołowym nie męczą się podczas pisania.

Ekran ma przekątną 13,3 cala (1366 x 768) i tak naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Vaio Display Plus daje świetny obraz – jasny, ostry, powłoka antyrefleksyjna, dodająca powierzchni połysku, zapewnia w miarę solidny kąt widzenia. Touchpad jest duży (3,3 x 1,8 cala) i wygodny, dwa przyciski funkcyjne także dobrze spełniają swoją rolę, choć wiele osób woli funkcję „dwukliku” energicznie stukając w touchpad.

Dźwięk z paska głośnika, umieszczonego tuż nad klawiaturą, brzmi może odrobinę metalicznie, jednak nie jest to maszyna do pieszczenia uszu wysublimowanymi głosami – wystarczy podłączyć zestaw zewnętrznych głośników i wówczas można ruszać do tańca.

Czas uruchamiania urządzenia jest naprawdę krótki, dodatkowo klawiszem WEB można błyskawicznie odpalić maszynę i połączyć się z siecią, dzięki wbudowanemu modemowi na kartę SIM, co daję dostęp do Internetu niemal w każdych warunkach.

Olbrzymią zaletą nowego Vaio S jest waga. To zaledwie 1,75 kilograma, więc komputer faktycznie może towarzyszyć nam przez cały dzień. Na uznanie zasługuje także system chłodzenia, laptop nie nagrzewa się tak bardzo i tak szybko jak jego konkurenci.

WYPOSAŻENIE

Nowy Vaio S korzysta w tej chwili z bardzo zacnego procesora Sandy Bridge Intel Core i5-2410M (najsilniejsze modele serii będą miały procesor i7), ma 500 GB twardego dysku, 4 GB pamięci (DDR3 SDRAM 1333 MHz) oraz hybrydową grafikę AMD Radeon HD 6630M + Intel HD Graphics. Hybrydowy system grafiki daje możliwość wyłączania zbędnych elementów, co znacznie wpływa na wydajność i pracę akumulatora. A ta jest zdecydowanie pozytywna. Wewnętrzny akumulator daje zasilanie niemal przez 7 godzin, a dzięki opcjonalnemu, drugiemu akumulatorowi jest możliwość zwiększenia tego czasu nawet dwukrotnie.

Maszynę obsługuje system Windows 7. Optyczny napęd DVD Multi opcjonalnie prawdopodobnie będzie można zamienić na BluRay.

Dodatkowe wyposażenie nie uległo większej przemianie: są trzy porty USB (o jeden więcej), wejście HDMI, FireWire, Ethernet oraz dwa gniazda pamięci (SD, Memory Stick) – w sumie wszystko czego potrzeba i należałoby się spodziewać w laptopie, który służy do codziennej pracy.

PODSUMOWANIE

Szybki, wygodny, lekki i dystyngowany. Sono Vaio S to chyba najlepsza dotychczasowa produkcja koncernu. Sprzęt, który może stawać w szranki z MacBookiem.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji