Angielski w stanie nieważkości

Autor tekstu: , Data publikacji:

Mam sprawdzić, jak działa system nauki SITA. Roczny kurs angielskiego w półtora miesiąca, nauka bez wysiłku? Wybrali idealną osobę do obalenia mitów i marketingowych bajek.

Przede wszystkim sceptycznie odnoszę się do wszelakich cudownych metod nauczania. Dlatego od początku z dużą rezerwą podchodziłem do systemu SITA (sprawdź, jak to działa). Sam pomysł, by nauczyć sie języka – i to szybko – w stanie relaksu, zamiast wkuwać mozolnie słówka, wygląda jak naiwny dziecinny pomysł z wkładaniem na noc książki pod poduszkę. Słowem – czepiam się wszystkiego i wyjątkowo trudny ze mnie uczeń.

Trochę uspokaja mnie pierwsza rozmowa wyjaśniająca, na czym mają polegać lekcje. Paradoksalnie jestem zadowolony, gdy okazuje się, że trzeba włożyć nieco wysiłku w przyswojenie materiału. Co prawda znacząca część nauki przebiega w stanie odprężającego relaksu, ale potem materiał trzeba solidnie powtórzyć.

Pierwsza lekcja to nauka relaksowania się. Ktoś zapyta, co w tym takiego trudnego? Siadamy, zamykamy oczy i przy dźwiękach odprężającej muzyki oddajemy się „niemyśleniu”. No właśnie! Proszę sobie to wyobrazić: wpadamy spóźnieni, bo przecież korki. Po lekcji mamy do załatwienia kilka spraw, trzeba na czas odebrać dziecko ze szkoły, potem zapisać je do ortodonty, bo jak przepadnie termin, to NFZ zadba już o to, by kolejny wypadał dopiero za dwa miesiące. I jeszcze zakupy w drodze powrotnej (jest w domu kawa, czy trzeba kupić?). Chyba kończy się paliwo w samochodzie, trzeba zatankować, no i pomyśleć o ubezpieczeniu OC i jeszcze… Uff! Jak tu się odprężyć?

Siadam na fotelu, zakładam słuchawki i nieprzepuszczające światła okulary. Zamykam oczy. Przez zamknięte powieki czuję, jak dwie czerwone diody zapalają się i gasną w rytmie mojego oddechu. Początkowo migają jak dyskotekowe stroboskopy, ale po chwili uspokajam się, wolniej nabieram powietrza. To działa zasada feedbacku: mój oddech przystosowuje się do prędkości, z jaką zapalają się diody, a skoro oddech zwalnia, to diody zapalają się wolniej, a skoro zapalają się wolniej to oddech zwalnia, a skoro… No, właśnie tak. Spokojna muzyka unosi mnie, łagodny kobiecy głos podpowiada, bym wyobraził sobie przyjemne, piękne obrazy. Zgodnie z zaleceniami przenoszę się myślą na łąkę, jest mi błogo, czuję się jakbym miał za chwilę zasnąć, ale przez cały czas pozostaję świadomy.

Zobacz, jak działa system SITA

http://www.youtube.com/watch?v=YPk4YEybxkw

Naukowcy twierdzą, że w ten sposób osiągnąłem stan, w którym obie półkule mojego mózgu zsynchronizowały się i pracowały jednocześnie. Normalnie bardziej aktywna jest jedna z nich. Albo lewa – odpowiedzialna za układanie słów i logiczne myślenie, albo prawa – to ona wyposaża nas w wyobraźnię. Kiedy półkule współpracują ze sobą, zamiast walczyć o prymat, uczymy się wielokrotnie szybciej. To fakt potwierdzony setkami badań.

Po nauce relaksu pierwsza lekcja angielskiego. Zaczynam od inicjacji. Włączam płytę: najpierw dialog po angielsku, później czytam go po polsku, na koniec jeszcze raz słucham po angielsku. Teraz zapamiętywanie w stanie relaksu. Tym razem zamiast głosu przenoszącego mnie na zieloną łąkę słucham po angielsku dialogu o wizycie u lekarza. A potem odprężam się coraz bardziej i bardziej… Gong w słuchawkach przywraca mnie do rzeczywistości. Czas na aktywizację. Z kartką i ołówkiem w ręku próbuję przypomnieć sobie poznane słowa, wyrażenia. Taaa, niby skąd miałbym to wiedzieć, przecież nie… Zaraz, zaraz! Znam te wyrażenia! Same wypływają gdzieś z mojej pamięci, jakby były tam od zawsze i tylko trzeba po nie sięgnąć.

I tak przez kolejne dziesięć lekcji. Jedne idą lepiej, inne nieco gorzej. Różnica zawsze polega na tym, czy zapominam o problemach, czy też w trakcie fazy zapamiętywania rozmyślam o czekającym mnie dniu. Albo kiedy po pełnej wrażeń nocy (proszę mi wybaczyć, przecież urodziny ma się raz do roku) zwyczajnie zasypiam ukołysany łagodną muzyką w słuchawkach. Po każdej lekcji jestem spokojny, odprężony. Nie drażni mnie nawet tamten polonez, który wymusił pierwszeństwo na skrzyżowaniu. Więcej…

Andrzej Pankiewicz

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji