Kopenhaga, czyli życie w stylu hygge

Autor tekstu: , Data publikacji:

Kopenhaga to wymarzone miejsce zarówno dla biznesmenów, jak i osób szukających dobrej rozrywki. Nasza brytyjska korespondentka próbuje dociec, co leży u podstaw sukcesu stolicy Danii.

Piątkowe popołudnie tuż po piętnastej. Betonowe promenady okalające trzy podłużne jeziora, które turyści często omyłkowo uznają za rzekę, dosłownie pieką się w letnim żarze. Z pobliskiego portu co rusz startują łodzie motorowe przewożące biznesmenów po aksamitnych wodach Øresund w kierunku Szwecji. W takie dni popularną formą spędzania tu wolnego czasu jest tak zwany bridging. Na moście Dronning Louises Bro zjawiają się tłumy dwudziesto- i trzydziestolatków, by sączyć piwo i bawić się do bladego świtu.

Zapewne znacie słowo „hygge”, które od dwóch lat robi na świecie zawrotną karierę. Niezorientowanym wytłumaczę, że przez „hygge” rozumie się sztukę doceniania prostych życiowych przyjemności: rodziny, przyjaciół, natury, przyjaznego otoczenia, poczucia wspólnoty. Duńczycy starają się wcielać w życie tę filozofię każdego dnia, natomiast reszta świata najwidoczniej potrzebuje do tego specjalnego podręcznika. Na szczęście taki już istnieje: książka „Hygge. Duńska sztuka szczęścia” była bestsellerem 2016 roku. Coś jednak w tym jest, ponieważ Kopenhaga regularnie plasuje się w czołówce rankingu na najlepsze miejsce do zamieszkania na świecie. Wygląda na to, że stolica Danii wie, jak uszczęśliwiać swoich mieszkańców.

Duński styl życia jest ogromnym atutem dla młodych talentów z innych krajów Europy, którzy masowo przybywają tu w poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i środowiska, które pobudzi ich do twórczego działania.

– W naszym mieście mogą wreszcie się odnaleźć i rozwinąć skrzydła – mówi Claus Lønborg, prezes instytucji Copenhagen Capacity, która wspiera zagraniczne firmy, inwestorów i utalentowanych ludzi poszukujących swojej szansy w wielkiej Kopenhadze.

Równowaga życiowa

Według ubiegłorocznego raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) zatytułowanego „2017 Better Life” Duńczycy mogą pochwalić się jednym z najkorzystniejszych współczynników wyważenia życia zawodowego i prywatnego. Jedynie 2 procent z nich pracuje regularnie ponad 50 godzin tygodniowo, podczas gdy średnia światowa wynosi aż 13 procent. Jednocześnie w badaniu instytutu Expert Market, w którym PKB największych gospodarek świata podzielono przez liczbę godzin przepracowanych przez jedną osobę, Dania znalazła się na czwartym miejscu na świecie pod względem produktywności (po Luksemburgu, Norwegii i Szwecji). Dania jest regularnie uznawana za najlepsze miejsce na świecie dla kobiet dzięki elastycznej polityce urlopów rodzicielskich, systemowi odpłatności za przedszkola bazującemu na dochodach rodziców oraz promowaniu równości płci. Co więcej opieka zdrowotna i edukacja są w Danii praktycznie bezpłatne.

Skandynawski stan umysłu

Choć łatwo wyobrazić sobie Danię jako raj na ziemi, to jednak nie wszystko jest tu tak cudowne. Surowa polityka antyimigracyjna kraju spotkała się z ogromną falą krytyki ze strony wspólnoty międzynarodowej, a prężnie rozwijająca się gospodarka dostała w ostatnich miesiącach zadyszki.

Jednak dzięki postępowej naturze Duńczyków powstało społeczeństwo, na które zagraniczni obserwatorzy patrzą z podziwem. Jest to także odpowiednie środowisko dla szeroko pojętej innowacyjności, będącej naturalną konsekwencją duńskiego zamiłowania do wszystkiego co cyfrowe. Tym samym Dania jest wręcz idealnym miejscem do testowania nowych produktów, zanim trafią one na globalny rynek.

– Duński rząd postawił na cyfryzację wiele lat temu – mówi Lønborg. – Wszystkie sprawy urzędowe, poczynając od odnowienia paszportu, a na uzyskaniu pozwolenia na pracę kończąc, załatwia się przez Internet. Rozwiązanie to jest wygodne, a zarazem sprawia, że jesteśmy z technologią za pan brat. Dzięki temu nasz kraj wydaje się idealnym poligonem testowym dla nowoczesnych rozwiązań – dodaje.

Co łączy firmy: Skype (stworzoną do spółki z przedsiębiorcami ze Szwecji i Estonii), Unity (producent zintegrowanego środowiska do tworzenia gier komputerowych) i Just Eat (platforma do zamawiania jedzenia online)? Wszystkie te kopenhaskie start-upy są tzw. jednorożcami, czyli spółkami z branży nowych technologii, których wartość szacuje się na co najmniej miliard dolarów. W mieście obecne są również duże firmy informatyczne, takie jak IBM, Microsoft i Google. Ta ostatnia ma tu swoją skandynawską siedzibę. Co więcej Uniwersytet Kalifornijski założył w stolicy Danii swój pierwszy kampus uniwersytecki poza granicami USA.

Jakie warunki oferuje Kopenhaga start-upom w porównaniu do innych stolic regionu?

– Pod tym względem raczej więcej nas łączy niż różni, co jest w dużej mierze zasługą wspólnej historii i kultury krajów skandynawskich – mówi Lønborg. – Jednak Kopenhaga ma także swoje unikatowe zalety, których brakuje Sztokholmowi i Oslo. Nasze lotnisko jest najlepiej skomunikowanym portem lotniczym w Skandynawii, kopenhaskie ceny należą do najniższych w regionie, a władze są otwarte na nowe pomysły i inicjatywy – dodaje.

Dania posiada również bardzo liberalne prawo pracy – pracownika można równie łatwo zatrudnić, jak zwolnić. Inwestorzy dobrze wiedzą, że nie każde przedsięwzięcie udaje się za pierwszym razem i czasami trzeba szybko zmniejszyć zatrudnienie w firmie. W Szwecji, we Francji i wielu innych krajach Europy zwolnienie pracownika jest dużo bardziej skomplikowane i znacznie bardziej kosztowne niż w Danii.

Duński rząd stara się także aktywnie promować przedsiębiorczość, choć niekiedy zabiegi te wydają się mało zrozumiałe. Na przykład w maju tego roku premier Danii mianował ministrem edukacji Tommy’ego Ahlersa, milionera i gwiazdę programu telewizyjnego „Shark Tank” (odpowiednika słynnego „Dragon’s Den”). Ahlers, który zbił majątek, sprzedając stworzone przez siebie start-upy firmom Vodaphone i Citrix Systems Inc., jest zagorzałym krytykiem duńskiego systemu edukacji. Twierdzi, że nie jest on dość elitarny i z powodu zbyt dużej liczby absolwentów uczelni wyższych w Danii wytworzył się swoisty proletariat akademicki. Według niego państwo powinno zapewniać darmową edukację wyższą jedynie tym osobom, które udowodnią, że potrafią poradzić sobie z presją związaną z założeniem własnej firmy.

Niedawno władze Danii ogłosiły, że od przyszłego roku tak zwany sektor gospodarki współdzielenia (ang. sharing economy) zostanie objęty przepisami podatkowymi i o zatrudnieniu. W ubiegłym roku z Danii wycofała się firma Uber, która nie była w stanie (a raczej nie chciała) dostosować się do nowych krajowych przepisów.
Z kolei serwis Airbnb wyraził zgodę na przekazywanie duńskim urzędom danych o dochodach użytkowników wynajmujących swoje domy na terenie Danii. Ruch ten ma zapobiec uchylaniu się Duńczyków od płacenia podatków, co w kraju, gdzie przeciętny obywatel przekazuje do budżetu ponad 45 procent swoich dochodów, stanowić może nie lada problem. Airbnb ograniczy także do 70 rocznie liczbę dni, podczas których duńscy właściciele domów będą mogli wynajmować swoje nieruchomości. W zamian rząd przyzna użytkownikom Airbnb ulgę podatkową w wysokości do 40 tysięcy koron rocznie (ok. 5360 euro). Być może niebawem tropem tym pójdą także władze innych krajów, w których coraz większą rolę odgrywa gospodarka współdzielenia i które będą szukały sposobu na to, by zapanować nad rosnącą szarą strefą.

Wielkie projekty

Obsesja świata na punkcie wszystkiego co skandynawskie, po części napędzana popularnością takich seriali, jak „The Killing” i „The Bridge”, przyczynia się także do wzrostu liczby turystów odwiedzających Kopenhagę.

– Ostatnie pięć lat to dla tutejszej branży hotelarskiej czas niebywałej prosperity – mówi Peter Borup, dyrektor hotelu Copenhagen Strand. – Niemal wszystkie hotele zostały w tym okresie poddane gruntownej renowacji i z roku na rok stolica przyciąga coraz więcej inwestorów zza granicy. W ciągu czterech najbliższych lat w Kopenhadze zostanie oddanych do użytku kilkanaście nowych hoteli, przez co liczba dostępnych pokoi zwiększy się niemal o 40 procent – dodaje Borup.

Odwiedzając stolicę Danii, nie sposób nie zauważyć rozkopanych ulic i skwerów w centrum miasta oraz ogromnych billboardów z kolorowymi obrazami, mającymi po części skompensować mieszkańcom i turystom nieładne, choć tymczasowe widoki. Te miejskie rozkopy to prace konstrukcyjne pod budowę nowej, okrężnej linii metra zwanej Cityringen, która po ukończeniu w 2019 roku połączy dzielnice Vesterbro, Norrebro i Osterbro. Kolejny etap obejmuje budowę linii odchodzących od Cityringen na północ (Nordhavn w 2020 roku) i na południe (Sydhavn w 2023 roku).

Co ciekawe, ziemia wykopana podczas budowy nowej linii została użyta do rekultywacji dawnego obszaru przemysłowego Kopenhagi, który przekształcono w nadbrzeżną dzielnicę biznesowo-mieszkaniową. Leżąca w północnym porcie miasta Nordhavn przyciąga swoim industrialnym urokiem i eleganckimi mieszkaniami stworzonymi w budynkach po dawnych fabrykach i magazynach.

Kolejna ciekawostka. W marcu w kopenhaskim porcie pojawiła się niewielka drewniana wysepka, na której środku rośnie pojedyncze drzewo lipy. Ta intrygująca nawodna konstrukcja, zaprojektowana przez australijskiego architekta Marshalla Blechera i Magnusa Maarbjerga z duńskiej pracowni Fokstrot, jest miejscem odpoczynku dla pływaków i kajakarzy, ale odbywają się tu także różnorodne wydarzenia i wykłady, na przykład na temat przyszłości miast portowych. Wyspa jest pierwszą z planowanych dziewięciu, które razem tworzyć będą tak zwany parkipelag. Według planów projektantów na czas imprez i festiwalów wysepki będzie można ze sobą łączyć, a na każdej z nich znajdzie się inna atrakcja, m.in. kawiarnia, farma małży, scena, a także sauna.

– W ostatnich latach port został gruntownie oczyszczony i obecnie można w nim śmiało pływać. To doskonałe miejsce do wypoczynku po pracy – mówi Lønborg.

Wieczorem udaję się w stronę wysp Brygge, kopenhaskiego portowego kąpieliska. Kręty chodnik łączy się z szeroką promenadą, tworząc odcięte od siebie baseny krystalicznie czystej wody. Spod jej powierzchni wynurzają się co chwila głowy w kolorowych czepkach, a tłumy spacerowiczów raczą się jedzeniem z food trucków, słuchając żywiołowego koncertu orkiestry dętej. Hygge w pełnym tego słowa znaczeniu. Przyglądając się temu obrazkowi, można łatwo uwierzyć, że Kopenhaga jest najszczęśliwszym miastem na świecie.

NOCLEGI

Copenhagen Strand Hotel

Ten czterogwiazdkowy obiekt, który w ubiegłym roku przeszedł pełną renowację, mieści się na nabrzeżu, w spokojnej i dystyngowanej dzielnicy Gammelhavn. Wszystkie 174 pokoje posiadają jasnoniebieski wystrój oraz meble z jasnego drewna, a z okien apartamentów rozciąga się malowniczy widok na port. Na terenie hotelu znajduje się niewielka sala konferencyjna na osiem osób, a także restauracja. Warto skusić się na pyszne duńskie ciasteczka wypiekane w hotelowej kuchni.

copenhagenstrand.com

Hotel Sanders

Otwarty jesienią ubiegłego roku okazały Hotel Sanders mieści się naprzeciwko równie majestatycznego Teatru Królewskiego. Znajdziemy tu 47 gustownie zaprojektowanych pokoi i apartamentów, w których wystroju nie brakuje dodatków ze skóry i aksamitu. Do tego meble z rattanu i wygodne łóżka. Jedną z największych atrakcji obiektu jest bajeczna oranżeria z rozsuwanym dachem, gdzie goście mogą raczyć się kawą, drinkami i przekąskami.

hotelsanders.com

Radisson Collection Hotel, Royal Copenhagen

Budynek tego hotelu został zaprojektowany przez modernistycznego architekta Arne Jacobsena i pierwotnie nosił nazwę SAS Royal Hotel. W ostatnich latach obiekt poddany został gruntownej renowacji. W pokojach pojawiły się m.in. meble o fantazyjnych formach i krzesła w kształcie jaj, a wystrój niektórych apartamentów zaprojektowano tak, by odzwierciedlał styl słynnych architektów. Hotel posiada także dużą salę konferencyjną i restaurację z grillem.

radissoncollection.com

Manon Les Suites

Na samym środku przestronnego dziedzińca tego pięciogwiazdkowego obiektu mieści się duży basen otoczony bujną zielenią. W każdym z 87 apartamentów znajdują się: ogromne łoże z baldachimem, drewniane żaluzje oraz łazienka wyłożona śnieżnobiałymi płytkami. Na dachu hotelu znajduje się przestronny taras z leżakami.

guldsmedenhotels.com

 

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji