Wyjazd do Afryki dla odważnych

Autor tekstu: , Data publikacji:

Dokąd wybrać się zimą na krótką, powiedzmy czterodniową wyprawę? Musi być ciepło, egzotycznie, ekscentrycznie i z dużą dawką adrenaliny.

Egipt? Banalny – turystyczny.

Miasta nad Morzem Śródziemnym? Ryzykujemy, że będą – podobnie jak Warszawa – zasypane śniegiem. Azja – zbyt duża różnica czasu. Afryka – ciepło. Południe Afryki – gorąco! Marzena Mróz poleca niezwykłą podróż – tylko dla odważnych.

O Wodospadach Wiktorii, jednym z siedmiu naturalnych cudów świata, ich odkrywca – David Livingstone powiedział: “widok jest tak piękny, że muszą się w niego wpatrywać aniołowie w locie”. Położone na granicy Zimbabwe i Zambii, są wpisane na listę dziedzictwa światowego UNESCO. To one są celem naszej krótkiej wyprawy, ale… to dopiero początek atrakcji!

Planując lot do Johannesburga możemy wybierać spośród ofert wielu przewoźników, jednak propozycja South African Airlines okazuje się najciekawsza. Przede wszystkim polecimy wieczorem i na pokładzie samolotu spędzimy pierwszą noc w podróży (oszczędzimy czas i pieniądze). Linia ma bardzo dobry serwis i – co ważne – już na pokładzie będziemy mieli namiastkę Afryki (kolorowa załoga, dobry catering, południowo-afrykańskie wina).

Ze stolicy RPA czeka nas jeszcze jeden, ale krótki, bo 1,5-godzinny przelot do Zimbabwe, realizowany również przez South African Airlines. Lądujemy na małym lotnisku, w samym sercu buszu. Już podczas transferu do hotelu, który trwa zaledwie 20 minut, będziemy mogli obserwować dzikie zwierzęta.

Drogę będą nam przebiegały małpy, żyrafy, a nawet słonie – jak będziemy mieli szczęście. Wybór hoteli w pobliżu Wodospadów Wiktorii (Victoria Falls) jest duży, ale na pewno warto zainwestować w jeden z lepszych, takich jak niezwykle stylowy, utrzymany w kolonialnym stylu Victoria Falls Safari Lodge, nowoczesny, przestronny Elephant Hills czy butikowy Stanley and Livingstone – oferujący gościom zakwaterowanie w 16 apartamentach. Co istotne, zostaniemy w tym samym hotelu przez cały nasz pobyt w Afryce. Nie trzeba będzie codziennie pakować walizek i przemieszczać się.

Jesteśmy w miejscu niezwykłym, położonym na granicy czterech państw: Zimbabwe, Zambii, Namibii i Botswany. Zaledwie 1,5 godziny jazdy samochodem dzieli nas od Parku Narodowego Chobe, jednego z najpiękniejszych miejsc na kontynencie, który słynie z największej populacji słoni w całej Afryce. W Chobe obserwujemy również lwy, lamparty, likaony – dzikie psy afrykańskie.

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji

Zapisz się na nasz Newsletter

Bądź na bieżąco!
Nasze wiadomości w Twojej poczcie.