Bezpieczna podróż biznesowa?

Autor tekstu: , Data publikacji:

Wzrost gospodarczy na rynkach wschodzących sprawia, że biznesmeni coraz częściej podróżują do krajów mniej rozwiniętych. Nasza angielska korespondentka Rose Dykins opisuje, co możemy zrobić, aby nasza podróż w interesach była bezpieczna.

Pewnego wieczoru biznesmen pracujący w Szanghaju wyszedł do miasta z zamiarem odreagowania trudnego dnia. Poznał tam kilka pań, którym postawił drinki. Te w zamian zabrały go do baru karaoke, gdzie ów jegomość postawił im kolejną rundkę, ale tym razem dostał rachunek opiewający na 1500 dolarów. Potem został pobity w toalecie i dowiedział się, że jeśli nie „wyskoczy” z kolejnych dwóch tysięcy, będzie miał poważne kłopoty. Okradziono go z rzeczy osobistych, a następnie wepchnięto do taksówki, w której jego prześladowca rozmawiał po chińsku z kierowcą. Był przerażony i nie miał pojęcia, dokąd chcą go zawieźć.

To prawdziwe zdarzenie, które opisała nam Carla Potok, francusko-brytyjska prawniczka, specjalizująca się w interwencjach podczas podróży biznesowych.

– Na szczęście człowiek ten zadzwonił do firmy zajmującej się ochroną podróżnych – mówi Potok. – Znalazł się tam ktoś, kto zna język chiński i przekonał taksówkarza, żeby ten zawiózł mężczyznę do jego hotelu.

Czasami w podróży pomoc specjalistów ds. bezpieczeństwa może okazać się niezbędna. Niektóre firmy ochroniarskie działające globalnie mają własne oddziały, inne korzystają z pomocy firm zewnętrznych, takich jak Pilgrims Group (pilgrimsgroup.com), Control Risks (Control-risks.com) czy iJet (ijet.com). Korporacje, małe i średnie przedsiębiorstwa, a także osoby prywatne mogą skorzystać z usług tych firm odnośnie planowania i doradztwa przed podróżą, zabezpieczenia lotniska, pomocy w sytuacjach zagrażających życiu oraz w zakresie szkolenia pracowników.

Na takie usługi będzie coraz większy popyt, ponieważ wraz z pojawianiem się nowych rynków, biznesmeni i pracownicy firm coraz częściej podróżują do odległych, a przy tym mało znanych zakątków świata.

Procedury bezpieczeństwa

Jeszcze do niedawna najczęstszymi kierunkami podróży służbowych były kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny). Obecnie biznesmeni coraz częściej odwiedzają rynki wschodzące, takie jak Nigeria, Pakistan, Irak i Afganistan, gdzie klimat polityczny, poziom bezpieczeństwa oraz infrastruktura medyczna różnią się od oczekiwanych. Wydarzenia minionego roku pokazują, jak szybko kraje o niepewnej sytuacji politycznej mogą pogrążyć się w chaosie. Szczególnie Arabska Wiosna zmusiła firmy do zweryfikowania procedur bezpieczeństwa.

– Dotychczas w bardzo wielu firmach nie przestrzegano procedur bezpieczeństwa w podróży, o ile w ogóle takie procedury istniały – twierdzi Damian Taylor z agencji ochrony Control Risks. – Teraz szefowie firm zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że polityka bezpieczeństwa jest naprawdę ważna. Dlatego coraz częściej korzystają z usług firm zajmujących się ogólnie rozumianym bezpieczeństwem. Od czasu Arabskiej Wiosny nasza firma ma dwa razy więcej zleceń na szkolenia w zakresie bezpieczeństwa w podróży.

Firmy zajmujące się zabezpieczeniem i ochroną również starają się dostosować swoje usługi do zmieniających się czasów.

– Ze względu na Arabską Wiosnę, podczas naszych szkoleń dla podróżujących biznesmenów, postanowiliśmy bardziej skupić się na samoobronie, łącznie z takimi aspektami jak nie dać się uprowadzić – mówi Sam Mostyn, kierownik ds. szkoleń w firmie Pilgrims Group. – Wcześniej także organizowaliśmy kursy samoobrony, ale ponieważ do ludzi bardziej przemawiają takie sytuacje, jak ta, która przydarzyła się Larze Logan (korespondentka telewizji CBS, która została seksualnie napastowana podczas demonstracji w Kairze – przyp. red.), nasze szkolenia koncentrują się teraz bardziej na rozwiązywaniu konfliktów i właściwym działaniu w przypadku zamieszek.

 Są sprawy niemożliwe

Amerykańską firmę iJet zatrudniono niedawno do pomocy klientom firmy Carlson Wagonlit zajmującej się kompleksową obsługą podróży.

– Większość naszych inwestycji stanowią obecnie aplikacje mobilne – wyjaśnia Steve Hoffman, dyrektor generalny iJet. – Aplikacje te zawierają szczegółowe informacje na temat podróży służbowych, umożliwiają łatwe przebukowanie biletu lub pokoju w hotelu, a także na bieżąco informują użytkownika o wszelkich zagrożeniach czyhających na niego w danym kraju.

Mimo to, firmy świadczące usługi z zakresu bezpieczeństwa wiedzą, że są chwile, kiedy nasz telefon jest bezużyteczny lub nie mamy do niego dostępu i wtedy potrzebna jest pomoc żywego człowieka. Zapytaliśmy kierownika ds. bezpieczeństwa w firmie Kronos, zajmującej się organizacją luksusowych podroży (kronosmembers.com) o zakres usług i ich orientacyjne ceny.

– Trzeba liczyć się z kosztem sięgającym kilku tysięcy euro w przypadku, gdy musimy polecieć do danego kraju i zająć się tam np. sprawą zaginionego paszportu. Nasz klient może w tym czasie zajmować się swoimi interesami – mówi Mr Cavalier. – Najdroższe usługi, jakie oferujemy dotyczą wynajmu na wyłączność Boeinga 747. Ceny w tym przypadku zależą od celu podróży, ale zazwyczaj kosztuje to od 10 000 do 300 000 euro.

Na pytanie: czy są sprawy, w których nie możecie pomóc? – pada odpowiedź: – Nie podejmujemy się rzeczy niemożliwych. – Nasze usługi obejmują analizę ryzyka, zagrożeń oraz niepewnych punktów danej sytuacji i informowanie o tym klientów – mówi Mr Cavalier. – Naszym zadaniem jest zapewnienie klientowi maksymalnego bezpieczeństwa, ale także poinformowanie go, jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić mu bezpieczeństwa w stu procentach.

Ochrona po polsku

W Polsce godną polecenia firmą zapewniającą bezpieczeństwo jest Agencja Ochrony „Comando”, założona przez Mieczysława Kopacza – byłego żołnierza 62. kompanii specjalnej w Bolesławcu i jednostki specjalnej Grom. Agencja zajmuje się ochroną VIP-ów i organizuje szkolenia z zakresu bezpieczeństwa dla osób wyjeżdżających w regiony niebezpieczne.

– Z naszych usług najczęściej korzystają dziennikarze i biznesmeni wyjeżdżający do Iraku czy Afganistanu – mówi prezes Mieczysław Kopacz. – Trzeba mieć świadomość zagrożeń występujących w danym regionie, żeby sobie z nimi poradzić. Dlatego dwudniowe szkolenie rozpoczynamy od przedstawienia sytuacji geopolitycznej w danym regionie. Uczymy technik samoobrony, posługiwania się bronią, pierwszej pomocy, a także zachowania pod ostrzałem moździeżowym, karabinów maszynowych czy broni snajperskiej. Instruktorzy dysponują aktualną wiedzą i doświadczeniem z danego zakątka świata. Wyposażamy ludzi w odpowiedni ekwipunek (kamizelki kuloodporne, hełmy), a także przekazujemy im kontakty do osób, które będą im mogły – w razie potrzeby – pomóc już na miejscu. Współpracujemy bowiem z żołnierzami elitarnych jednostek z całego świata, takich jak SBS, SAS czy amerykańska Delta.

Agencja „Commando” nie odnotowała większego zapotrzebowania na usługi zapewniające bezpieczeństwo w ostatnim roku, co – zważywszy na sytuację międzynarodową – dziwi M. Kopacza. Ostatnio zamówienie złożyła grupa biznesmenów, którzy zamierzają rozpocząć współpracę gospodarczą na Bałkanach. Poprosili o analizę bezpieczeństwa w tym regionie i ochronę.

Afryka, studium przypadku

Anglik Matthias Hartmann jest regionalnym kierownikiem sprzedaży w firmie produkującej sprzęt używany w gastronomii. Wkrótce ma zamiar robić interesy w całej Afryce, a ostatnio uczestniczył w kursie HEAT (hostile environment awareness training – szkolenie w zakresie działania w sytuacji zagrożenia) prowadzonym przez Pilgrims Group.

– Wcześniej obszarem mojego działania było 15 państw Europy Zachodniej, a teraz jestem odpowiedzialny za sprzedaż na terenie subsaharyjskiej Afryki i Zatoki Perskiej. Od września przenoszę się do Kapsztadu, ale będę często podróżował do innych krajów regionu – od Angoli po Tanzanię.

Będę zależny od mojego kierowcy, zdając się na jego znajomość tutejszych zwyczajów. Ruch uliczny w Nairobi jest okropny – samochody poruszają się bardzo powoli, co naraża podróżujące nimi osoby na wiele zagrożeń. Jeśli utknę w tłumie w Lagos i dojdzie do rozruchów skierowanych przeciwko obcokrajowcom, moja biała skóra będzie się bardzo wyróżniać. Istnieje też ryzyko porwania. Firma zwiększyła moją polisę ubezpieczeniową, która teraz obejmuje ochroną takie sytuacje, jak na przykład porwanie. Wysłano mnie także na szkolenie organizowane przez Pilgrims Group i dano jasno do zrozumienia, że jeśli podczas pracy w Afryce nie będę się czuł pewnie w danej sytuacji lub jadąc w jakieś miejsce – mam tego nie robić, nawet jeśli to będzie ze szkodą dla firmy. Czuję się pewniej wiedząc, że jeśli w miejscu, w którym będę przebywał dojdzie do zamieszek lub innych rozruchów, będę mógł szybko wyjechać z tego kraju bez względu na koszty.

Prowadzenie interesów w tak wielu nowych krajach będzie dla mnie ciekawą lekcją. Gdy pierwszy raz przyleciałem do Lagos, podczas kontroli paszportowej kazano umieścić nam nasze paszporty w reklamówce, którą następnie zabrano. Na lotnisku czekała na mnie pewna osoba, a w miejscu w którym się znajdowałem nie można było kupić wody i nie było klimatyzacji, a ja nie wiedziałem, co w ogóle się dzieje. Trzy godziny później, urzędnik kontroli paszportowej wrócił z naszymi paszportami i mogliśmy przejść na drugą stronę. Następnym razem będę przygotowany na taką sytuację i nie będę się denerwował. Przede wszystkim warto wiedzieć, jakie są zwyczaje w kraju, do którego podróżujesz.

Większość inwestycji stanowią obecnie aplikacje mobilne. Zawierają szczegółowe informacje na temat podróży służbowych, umożliwiają łatwe przebukowanie biletu lub pokoju w hotelu, a także na bieżąco informują użytkownika o wszelkich zagrożeniach czyhających na niego w danym kraju.

 

Dyskusja

Co myślisz o artykule?

Business Traveller

Dołącz do dyskusji